MotoGP: Grand Prix Włoch na Polsatsport.pl, w Polsacie Sport Extra i w PSN

Moto

Mimo, że od ostatniego Grand Prix upłynęły zaledwie dwa tygodnie, bardzo wiele działo się we wszystkich klasach. Związane to było testami, które odbyły się na torze pod Barceloną, gdzie zawodnicy mieli okazję sprawdzić nową nawierzchnię i nową (starą) konfigurację toru w Katalonii. Transmisja MotoGP Włoch na portalu Polsatsport.pl oraz w Polsacie Sport Extra.

Wróćmy jednak do wydarzeń z Le Mans, czyli Grand Prix Francji...

Niewątpliwie nie było ono najlepsze dla lokalnego bohatera Johanna Zarco. Jego nieprawdopodobne tempo tak w kwalifikacjach, jak i w wyścigu, nie przełożyło się jeszcze na zwycięstwo w klasie królewskiej. Francuski zawodnik nie wytrzymał presji domowej rundy i wywrotką zakończył zmagania na torze Bugatti. Nie był on zresztą jedynym zawodnikiem, który nie zachował chłodnej głowy. „Zaskakujące i głupie”, jak przyznał Andrea Dovizioso było to, co wydarzyło się podczas wyścigu. Włoch, który rok temu walczył do ostatniej rundy o tytuł mistrzowski, popełnił błąd. Chciał uciec od agresywnie jadącego Zarco, przestrzelił hamowanie, przeszacował przyczepność przedniej opony i zakończył rywalizację na deskach.

Kolejny nieukończony wyścig zwiastuje pogoń za punktami, które regularnie zdobywa mistrz świata 2017 - Marc Marquez. Hiszpański zawodnik, kolejny raz wykazał się niesamowitym spokojem, przypieczętowując trzecie zwycięstwo z rzędu w tym roku. Taka sytuacja ma miejsce pierwszy raz od pamiętnego sezonu 2014, kiedy to Marquez wygrał w dziesięciu wyścigach w pierwszej połowie rywalizacji o tytuł.

I tu pojawia się kluczowe pytanie. Czy ktoś jest w stanie zatrzymać pędzącego po tytuł Marqueza? Jego przewaga w klasyfikacji generalnej wynosi 36 punktów, co na tym etapie rywalizacji jest potężnym zadatkiem. Co więcej, jak przyznał na czwartkowej konferencji prasowej Marquez, nie czuł się tak dobrze na motocyklu od sezonu 2014. Sezonu, w którym odniósł jedyne zwycięstwo na toskańskim obiekcie w swojej karierze w klasie królewskiej.

Niepokojącym może być fakt, że podczas testów, które odbyły się na Mugello dwa tygodnie temu, mistrz świata z zeszłego roku z dużą łatwością zszedł poniżej rekordu toru, choć zaliczył też groźną wywrotkę w nieprawdopodobnie szybkim zakręcie Arrabbiata 2. Jego konkurenci do tytułu - Viñales i Rossi mieli ogromne problemy z dotrzymaniem mistrzowi kroku. Niezbyt optymistyczne wieści z obozu Yamahy rzucają cień na możliwość walki o zwycięstwo na torze, na którym Rossi jest „bogiem”. Problemy z elektroniką i brak przyczepności przy wysokich temperaturach mogą być zmorą dla fabrycznej ekipy Yamahy w ten weekend.

Światełkiem w tunelu może być prognozowany powrót na Yamahę w sezonie 2019, Jorge Lorenzo. Syn marnotrawny spod znaku skrzyżowanych kamertonów, niespecjalnie ma wyjście co do wyboru maszyny na kolejne dwa lata. Drzwi w Suzuki zdaje się zatrzasnąć Joan Mir, który ponoć podpisał już kontrakt z ekipą z Hamamatsu, a Ducati nie jest skore płacić kolejny raz 26 milionów Euro za dwa lata bez zwycięstwa. Czy Jorge Lorenzo skończy przygodę z Ducati jak Valentino Rossi i powróci pod skrzydła Lina Jarvisa? O tym przekonamy się ponoć w Barcelonie, gdzie ostatecznie zapadną decyzje co do składu ekipy fabrycznej Ducati i  przyszłości pięciokrotnego mistrza świata.

Zeszłoroczne zmagania na przepięknym torze Mugello, położonym wśród toskańskich wzgórz, były punktem zwrotnym w karierze Andrei Dovizioso i Ducati. Zwycięstwo na włoskiej ziemi, było czymś absolutnie wyjątkowym. Pierwszy raz w historii, włoski zawodnik zwyciężył w Mugello na włoskim motocyklu. Takie wydarzenie musiało dać początek historii, która będzie miała swój ciąg dalszy, przypieczętowany podpisem Dovizioso na kontrakcie, na kolejne sezony (2019 i 2020). Czy w tym roku Mugello będzie szczęśliwe dla Włocha, dla którego początek tegorocznej rywalizacji, jest szczególnie trudny?

Dovizioso chcąc wrócić do walki o tytuł potrzebuje punktów jak powietrza, a to będzie smakowało wyjątkowo w ten weekend. Jeszcze nie tak dawno stał na czele stawki MotoGP, przewodząc w klasyfikacji generalnej, jednak po przygodzie z Jerez i wywrotce w Le Mans, spadł na 9 pozycję. Włoch jest zdeterminowany, by przed własnymi kibicami nie popełnić błędu i wrócić do walki o tytuł w tym roku. Nie może sobie pozwolić, by najszybszymi maszynami z Bolonii były motocykle satelickiej ekipy Alma Pramac Ducati, której zawodnicy fantastycznie zaprezentowali się w Le Mans kończąc wyścig odpowiednio na drugim i czwartym miejscu.

Jak przyznał szef ekipy Alma Pramac Ducati - Francesco Guidotti, Miller w sezonie 2019 będzie dosiadał maszyny w specyfikacji fabrycznej GP19, natomiast awansujący do MotoGP, lider klasyfikacji generalnej Moto2 - Pecco Bagnaia, otrzyma tegoroczną maszynę. To pokazuje, jak ogromnym zaufaniem daży tę ekipę Gigi Dall’Igna rozdający karty w Ducati Corse. Czy takie podejście otwiera drzwi dla „Petruxa” w ekipie fabrycznej? Wiele znaków świadczy o tym, że jak najbardziej.

To nie koniec dywagacji o miejscach na kolejne sezony. Andrea Iannone rozstaje się z ekipą Suzuki. Ciekawe będzie, czy zajmie miejsce Scotta Reddinga w Aprili, co jest wielce dyskusyjne. Wciąż niewiadomy jest los Daniego Pedrosy, który boryka się z konsekwencjami wywrotek. Problemy z przedramieniem i obite biodro nie pomagają mu w walce o miejsce w fabrycznej ekipie Hondy.

Czy poznamy, choćby część odpowiedzi na pytania o przyszłość zawodników w MotoGP? Czy unikniemy problemów z kibicami na torze „Rossiego”?

Grzegorz Jędrzejewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze