Wolański w swojej pierwszej walce w KSW został od razu rzucony na głęboką wodę, bo jego rywalem był Marcin Wrzosek. "Wolan" przegrał decyzją, ale kolejne dwa starcia z Denilsonem de Oliveirą i Bartłomiejem Koperą już punktowane były na jego korzyść. Torres w ostatnim swoim pojedynku uporał się z Kamil Łebkowskim czym przekonał do siebie właścicieli KSW.

 

Wiadomo było, że obaj wywodzą się z technik stójkowych, dlatego też pierwsza runda obfitowała w wiele wymian, uderzeń i kopnięć. Bardzo wyrównane pierwsze starcie padło minimalnie łupem Wolańskiego, który lepiej wywierał presję.

 

Polak zaczął bardzo dobrze kopać nogi rywala i widać było, że to sprawia duże problemy Brazylijczykowi. Pod koniec obaj zdecydowali się na brutalną wymianę, walka toczona była w szybkim tempie, obaj nie bali się przyjąć ciosu i odpowiedzieć. W ostatniej sekundzie Torres trafił Polaka, ten padł, ale uratował go dźwięk kończący rundę.

 

W ostatniej partii Wolański świetnie trafił wysokim kopnięciem, przeciwnik był zamroczony, ale Polak nie wykorzystał szansy. Świetne tempo utrzymało się do końca i bez wątpienia można stwierdzić, że był to jeden z lepszych pojedynków na KSW 44. Sędziowie nie byli jednomyślni i wytypowali zwycięstwo Torresa (29:28, 29:28, 28:29). Dość niespodziewana decyzja, Wolański wydawał się nieco lepszy.