Bożydar Iwanow: Przedziwna kontuzja Kamila Glika. Który z was na grze w siatko-nogę decydował się na takie zagrania? Do tej gry nie ma zastrzeżeń, jednak czy zawodnik grający na takiej pozycji i o takich parametrach jak Glik powinien decydować się na tego typu próby?

 

Jacek Krzynówek: Ja unikałem czegoś takiego. Lubiłem grać w siatko-nogę, ale nigdy nie próbowałem przewrotki. Rozumiem jakieś uderzenie z daleka z nierozgrzaną nogą, ale przewrotki nie były dla mnie, ponieważ nie potrafiłem ich wykonywać...

 

Tomasz Hajto: U mnie przy jednym wykonaniu skończyło się na dwutygodniowej przerwie i zastrzykach w plecy. Z niektórymi rzeczami trzeba się urodzić. W przypadku Glika uważam, że los tak chciał. Stałoby się to przy różnych sytuacjach. Cały sezon miał pod presją. Razem z Monaco zdołali utrzymać drugie miejsce w lidze, ale sporo go to kosztowało. Duże przemęczenie po dwóch sezonach. Ja sam grając w Niemczech, miałem sytuację, że przed mundialem nabawiłem się kontuzji kostki bez kontaktu z rywalem. Jest to możliwe, przy zmęczonym organizmie. Glik potrzebował przerwy. Był najbardziej eksploatowanym piłkarzem naszej reprezentacji. Wszyscy jesteśmy ludźmi, nikt nie jest maszyną. Przychodzi kryzys i organizm inaczej reaguje na wysiłek. Może potrzebował dłuższej przerwy.   

 

Roman Kołtoń: Zmęczenie u Kamila się nałożyło. Wiem od Marcina Feddka, że te turnieje w tę grę to taka tradycja. Glik go chyba nawet wygrał przed Euro 2016... W grze coś takiego się zdarza, że człowiek się zapomina.

 

Cała dyskusja na temat kontuzji Kamila Glika w załączonym materiale wideo.