Kibice z Portugalii optymistycznie podchodzili do starcia z sąsiadami z Półwyspu Iberyjskiego. Dominowała wiara w "chaos w ekipie rywala".

"Byliśmy pozytywnie nastawieni przed tym pojedynkiem. Wielu z nas uważało, że niespodziewane środowe zdymisjonowanie selekcjonera Hiszpanii Julena Lopeteguiego przed pierwszym meczem znacznie osłabiło drużynę rywali. Niestety, myliliśmy się. Hiszpanie są w świetnej formie" - powiedział PAP Francisco Silva, kibic ze stołecznej dzielnicy w Telheiras.

W znajdującej się między stadionami Benfiki i Sportingu części Lizbony wielu kibiców udało się zobaczyć pierwszy mundialowy mecz swoich piłkarzy w lokalnych centrach handlowych i barach. Wracając z nich po meczu nie ukrywali ulgi z uratowanego w końcówce meczu remisu 3:3.

"Nasza grupa nie jest łatwa, ale wierzę, że uda nam się awansować do dalszej fazy turnieju. Ronaldo jest w doskonałej formie" - stwierdził Silva.

Choć spotkanie iberyjskich sąsiadów transmitowane było przez telewizję publiczną, to wielu lizbończyków śledziło mecz w jednej z czterech Stref Kibica usytuowanych w aglomeracji miejskiej. Największa z nich, o nazwie "Arena Mundialu", działa na Terreiro do Paco, głównym placu starówki.

Joao, mieszkaniec Lizbony, który zobaczył mecz w Strefie Kibica, przyznał, że w piątkowy wieczór nie było nudno przed telebimem, a zgromadzeni tam Portugalczycy i liczni turyści przeżywali tam prawdziwą huśtawkę emocji. Zapewnił, że zamierza wiernie śledzić mecze mundialu na stołecznym placu.

"Tak było podczas ostatniego Euro we Francji. Kibicowałem naszej reprezentacji w Strefie Kibica. Uważam, że w taki sposób lepiej przeżywa się mecze" - dodał Joao.

Ulgi po meczu z Hiszpanią nie ukrywa emerytowany trener lekkoatletyki Antonio Silva, który mecz grupy B obejrzał w położonym w pobliżu granicy z Hiszpanią mieście Castelo Branco, jednym z ponad 30 ze Strefami Kibica.

"Jestem u rodziny w pobliżu granicy z Hiszpanią, gdzie wiele osób wspólnie oglądało spotkanie w barach, centrach handlowych oraz w tutejszej Strefie Kibica. Ja zobaczyłem ten mecz w domu przed telewizorem, w gronie najbliższych" - powiedział PAP Silva.

Były szkoleniowiec Fernando Mamede'a, rekordzisty świata w biegu na 10 000 m z lat 1984-89, przyznał, że spodziewał się bardzo wyrównanego spotkania i od początku stawiał na remis.

"Przed meczem typowałem remis w dwóch wersjach: 0:0 lub 2:2. Spodziewałem się, że obie ekipy albo zagrają w maksymalnym stopniu asekuracyjnie, broniąc dostępu do własnej bramki, albo całkowicie się otworzą, szukając okazji do zdobywania goli. Nie liczyłem ani na tyle bramek, ani na tak świetną postawę Cristiano Ronaldo" - podsumował Antonio Silva.