„Z danych telemetrycznych Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów wynika, że na 90 minut większość mieszkańców regionu o 17 przykręciła wodę w kuchniach i łazienkach” – poinformował rzecznik GPW Piotr Biernat.

Podkreślił, że pół godziny przed meczem nastąpił nagły wzrost zużycia wody, który był związany z powrotem mieszkańców z pracy i przygotowywaniem się do oglądania transmisji. Zużycie wody stopniowo spadało do zakończenia pierwszej połowy, wzrosło gwałtownie w przerwie, najniższy poziom osiągnęło pod koniec spotkania, po czym znów szybko wzrosło.

„Tak duży skok zużycia wody spowodował konieczność włączenia trzech pomp w olbrzymich zbiornikach wyrównawczych w Dziećkowicach, Tychach-Paprocanach i Urbanowicach. Sytuacja unormowała się ok. 22” – stwierdził rzecznik.

Podobne badania przeprowadzono w 2016 roku podczas piłkarskich mistrzostw Europy w wodociągach w Warszawie, Katowicach i Poznaniu. Sytuacja była podobna jak teraz.

„To, w jaki sposób korzystamy z wody, okazuje się być zależne od ważnych wydarzeń, nie tylko związanych ze sportem. Podobnie dzieje się na przykład podczas wieczorów wyborczych czy też uroczystości religijnych z udziałem papieża. W momencie największego zainteresowania danym wydarzeniem zużycie wody zwykle spektakularnie maleje. Będziemy zatem obserwować to zjawisko także w kolejnych meczach polskiej drużyny na mundialu” - dodał Biernat.

Polacy we wtorek przegrali z Senegalem 1:2; w grupie zagrają jeszcze z Kolumbią i Japonią.