„Naszym celem było przede wszystkim wyjście z grupy, a to, co się wydarzyło w Wołgogradzie, jest jedynie małą osłodą. To, co osiągnęliśmy to minimum, żeby nie zostać z totalnym obciachem i zakończyć z zerową zdobyczą punktową. To mały plusik na tle wielu minusów. Mieliśmy świadomość, że nie możemy dać mega plamy. Zdobyliśmy trzy punkty, ale radość nie była pełna, bo dzień później pożegnaliśmy się z mundialem” – powiedział Fabiański.

 

Przegrane mecze z Senegalem 1:2 i Kolumbią 0:3 obejrzał z ławki rezerwowych. - Moje proszenie trenera o występ w naszym ostatnim meczu mundialu polegało na ciężkiej pracy na treningach. Niezależnie od tego, w jakiej byłem sytuacji, zawsze starałem się odpowiednio pracować. Myślę, że zapracowałem na to minimum, aby zagrać w meczu o honor. Dowiedziałem się o tym we wtorek – przyznał bramkarz, który sezon ligowy rozpocznie jako zawodnik West Ham United.

 

Występ reprezentacji Polski na mundialu w Rosji to ogromne rozczarowanie. - Mamy świadomość, że daliśmy ciała. To będzie jednak bodziec, żeby to się nie powtórzyło. Jesienią głównym celem będzie praca nad tym, żeby odzyskać zaufanie kibiców. Czy będzie potrzebna rewolucja, czy małe zmiany, to nie wiem – ocenił.

 

„Duży wpływ na nasze losy na mundialu miał pierwszy mecz. Senegal też nie zagrał super meczu, ale wygrał. To nas dosyć mocno wybiło. Nie udźwignęliśmy do końca całej otoczki. Były oczekiwania, że my będziemy atakować, a wyglądało to inaczej. Ta drużyna, która była bardziej cierpliwa, wygrała” – dodał.

 

Jedyną bramkę w czwartkowym meczu strzelił 22-letni Jan Bednarek. - Nie zgodzę się, że nie mamy zawodników z jakością. Podchodzę do życia piłkarskiego w taki sposób, że ja na wszystko pracuję. Jeśli włoży się dużo pracy, to życie to wynagrodzi – podkreślił Fabiański.

 

W meczu z Japonią w podstawowym składzie zagrał Kamil Glik, który zmagał się z urazem barku i jego wyjazd na mundial stał pod dużym znakiem zapytania. - Postać Kamila jest ważna i mam wrażenie, że każdy, kto gra z nim w parze, na tym zyskuje. Czy jest to Michał Pazdan, czy też Janek. Sama obecność Kamila na boisku dużo daje zawodnikom – ocenił bramkarz reprezentacji Polski.

 

Nie ukrywał rozczarowania faktem, że pełnił rolę rezerwowego w dwóch pierwszych meczach na mistrzostwach świata w Rosji. - Wiadomo, że jeżeli jedzie się na mistrzostwa świata, to po cichu liczy, że trener ci zaufa. Niestety, stało się inaczej. Koniec końców mam małe pocieszenie, że chociaż w jednym meczu trener mi dał możliwość zagrania. Takie jest prawo trenera, tylko mnie poinformował, jaką decyzję podejmuje – zakończył Fabiański.