Były kapitan Biało-Czerwonych w pierwszym meczu mistrzostw świata z Senegalem (1:2) zagrał w pierwszym składzie. Przez kontuzję jednak nie był w stanie kontynuować gry w drugiej połowie. W potyczce z Kolumbią (0:3) nie podniósł się z ławki rezerwowych, a w starciu z Japonią (1:0) trener Adam Nawałka chciał, żeby niespełna 33-latek zaliczył epizodyczny występ.

 

W doliczonym czasie gry przy linii bocznej pojawił się Błaszczykowski. Selekcjoner chciał dać mu możliwość zaliczenia 101. występu w barwach narodowych. Skrzydłowy długo stał, obserwując podania Japończyków na własnej połowie. Jego koledzy nie kwapili się do przerwania akcji, a jedynym, który zareagował na tę sytuację był Kamil Grosicki. Popularny "Grosik" usiadł na murawie, sugerując, że złapał go skurcz.

 

Japończycy w końcu wybili piłkę na aut, jednak sędzia Janny Sikazwe z Zambii w tym momencie zagwizdał po raz ostatni... W tej sytuacji Błaszczykowski nie zagrał w reprezentacji po raz 101...

 

Fakt, że Nawałka w taki sposób postąpił z Błaszczykowski rozgniewał jego brata, Dawida. "Pytam się, k***, czym sobie zasłużył na taki brak szacunku?" - opublikował na swoim profilu na Facebooku.