Golański nie ukrywał, że skład niedzielnego finału piłkarskiego mundialu, w którym na moskiewskich Łużnikach zmierzą się reprezentacje Francji i Chorwacji, jest dla niego pewnym zaskoczeniem. Wyjaśnił, że dotyczy to drużyny prowadzonej przez trenera Zlatko Dalica.

- Awans Chorwacji do finału jest miłą niespodzianką. Ale nie jakąś wielką, bo ofensywa tego zespołu składa się z zawodników samych czołowych klubów Europy – Realu, Barcelony, Interu, Juventusu. Trzeba jednak podkreślić, że w Rosji nie grały jedynie indywidualności, ale cały zespół. Chorwaci zrobili wszystkim dużą niespodziankę, bo wcześniej byli postrzegani jako dobra ekipa, ale bez sukcesów. Teraz dorośli i pokazali, że są gotowi na coś więcej – tłumaczył były obrońca, który 14 razy wystąpił w drużynie narodowej.

Dodał, że drugi z finalistów był w trójce jego faworytów, których przed startem turnieju obstawiał do zdobycia trofeum. Ocenił, że Francuzi, poza pierwszym meczem, prezentowali równą formę i przede wszystkim skuteczną grę.

- W dużej mierze wykorzystują szybkość Kyliana Mbappe. To piłkarz, który ma świetne przyspieszenie, jest znakomity w pojedynkach jeden na jeden. Do tego ma równie dobrych partnerów wokół siebie. Dzięki temu to kreatywny zespół, który gra ładnie dla oka. Choć uważam, że w operowaniu piłką i pod względem jakości w grze do przodu górą są Chorwaci – ocenił uczestnik Euro 2008.

Golański mówiąc o bałkańskiej drużynie wskazywał, że jego siłą jest gra zespołowa. Zwracał uwagę m.in. na dobre operowanie piłką, ofensywną i odważną grę oraz ważne role Luki Modrica i Ivana Rakitica w środku pola.

- Większość piłek zagrywanych jest do nich, a oni uruchamiają skrzydła. W ich akcjach nie ma przypadku. Nie ma bowiem dalekich wykopów, tylko rozgrywanie piłki, co zawsze jest miłe dla oka. Do tego pokazali niebywałe cechy wolicjonalne – zaznaczył były gracz m.in. ŁKS Łódź, Korony Kielce i Steaui Bukareszt.

Dodał, że Chorwaci są dobrze przygotowani fizycznie, o czym – jak mówił - świadczy dobra dyspozycja w drugich połowach spotkań i trzech dogrywkach.

Podsumowując potencjał obu finalistów przyznał jednak, że "rozsądek każe stawiać na Francuzów", ale – co zaznaczył – sercem będzie za Chorwatami. Zdradził, że bliżej mu do drużyny z Bałkanów i w niedzielę będzie trzymał za nią kciuki.

- Lubię Chorwację za styl gry i za to, jakim są narodem. W klubach miałem kilku kolegów z tego kraju i stąd ten sentyment. Chciałbym, żeby w końcu odnieśli sukces. Dla tak niewielkiego państwa byłoby to coś wielkiego. Swoim walecznym sercem, charakterem i charyzmą, którą pokazali na tym turnieju na pewno na to zasłużyli – powiedział.

Golański spodziewa się, że finał będzie podobny do półfinałów, w których Francja wyeliminowała Belgię (1:0), a Chorwacja po dogrywce Anglię (2:1).

- Nie będzie to otwarte spotkanie. Obstawiam, że pierwsze 20 minut będzie nastawione z obu stron na zabezpieczenie bramki; żeby nie stracić gola i wyczekiwać na błąd przeciwnika. Dla widowiska najlepsza byłaby bramka na początku spotkania, zmuszająca jedną z ekip do odważniejszych ataków – podsumował urodzony w Łodzi piłkarz.

Finałowe spotkanie zostanie rozegrane w niedzielę w Moskwie o godz. 17 polskiego czasu. W sobotę w meczu o trzecie miejsce Belgia zmierzy się z Anglią (godz. 16 w Sankt Petersburgu).