Juventus od siedmiu sezonów zdobywa mistrzostwo Włoch, więc trudno przypuszczać, że coś zmieni się w nadchodzących rozgrywkach - zwłaszcza po tak hitowym transferze. Portugalczyk przyznał, że od emerytury w Chinach czy też Stanach Zjednoczonych wolał kolejne wyzwanie i takim z pewnością będzie udział "Starej Damy" w Lidze Mistrzów. Mimo to ekipy w Serie A nie zamierzają poddać się bez walki, o czym świadczą słowa czołowego piłkarza Napoli - Lorenzo Insigne.

 

- Witamy CR 7, ale jestem ciekawy, jak poradzi sobie w tej lidze. Nie będzie w stanie sam wygrać meczu. Osobiście wolę Messiego za to, co reprezentuje w piłce, ale talent Portugalczyka jest niepodważalny. Jeśli ktoś wygrywa pięć Złotych Piłek, to musi to coś oznaczać - przyznał.

 

W zeszłym sezonie Napoli do ostatniej chwili biło się scudetto, lecz w decydującym momencie nie potrafili poradzić sobie z presją. Mimo to na koniec stracili tylko cztery punkty, więc liczą, że tym razem będzie inaczej. Czy będzie trudniej? Nie dość, że wzmocnił się rywal, to z Neapolu odszedł trener Maurizio Sarri oraz znakomity pomocnik Jorginho, którzy przenieśli się do Chelsea. W miejsce tego pierwszego ściągnięto Carlo Ancelottiego.

 

Insigne jest jednak pewny siebie. Uważa, że to właśnie jego zespół znowu będzie najgroźniejszym przeciwnikiem Juventusu. Ma na to proste wytłumaczenie.