W marcu 2015 roku sąd orzekł bankructwo zasłużonego włoskiego klubu, którego nie było stać nawet na podstawowe opłaty. W strukturach Parmy nikt specjalnie nie wierzył w inną decyzję organów sądowych, gdyż niedługo przed rozprawą prezydent Giampietro Manenti został zatrzymany za pranie brudnych pieniędzy.

 

Parma ostatecznie dokończyła sezon w Serie A, ale kolejny zaczęła już w Serie D. Nikt nie spodziewał się, że wraz z każdym rokiem będzie awansowała o jeden szczebel, aż w końcu wróci do elity. Stało się tak po pokonaniu Spezii w maju tego roku. Złożyłem obietnicę, że Parma wróci do ekstraklasy i dotrzymałem słowa - mówił wzruszony 41-letni kapitan Alessandro Lucarelli.

 

Radość mogła być jednak przedwczesna, a wszystko z pozoru niewinnego powodu. Zawodnik Parmy Emanuele Calaio wysłał przed starciem ze Spezią wiadomość do jednego ze swoich kolegów - wcześniej występował właśnie w tym klubie - czy on i reszta nie chcieliby trochę odpuścić, bo przecież o nic już w tamtym sezonie nie grali. I choć teraz tłumaczy się, że był to żart, to jednak biorąc pod uwagę przeszłość włoskiego futbolu, nie wszyscy muszą od razu mu uwierzyć.

 

"La Gazzetta dello Sport" informuje, że prokuratura domaga się zawieszenia piłkarza na cztery lata oraz kary finansowej. Co więc czeka Parmę? W najgorszym wypadku zostaną jej odebrane dwa punkty z ostatniego sezonu, co będzie oznaczało... spadek w tabeli za Palermo, które właśnie jej kosztem awansowałoby do Serie A!

 

Drugą możliwością jest pozostanie Parmy w Serie A, która zaczęłaby sezon z sześcioma punktami na minusie.