Cała sytuacja jest pokłosiem wzburzenia władz FC Porto, czyli głównego rywala Benfiki do mistrzostwa kraju. Porządkując całą sprawę. Amaral trafił do Lizbony właśnie z Vitorii za 600 tysięcy euro, a następnie wrócił do tego klubu na zasadzie darmowego wypożyczenia. Smoki są oburzone faktem, że nie zagrał on w bezpośrednim meczu z Benfiką i posądzają Vitorię o to, że zapłatą za owe wypożyczenie było odpuszczenie tego spotkania.

 

Nie jest to jednostkowy przykład. Wielu młodych piłkarzy klubu z Estadio da Luz ogrywa się w słabszych portugalskich klubach i uważa się, że to wpływa na wyniki meczów z tymi drużynami. Dodatkowo portugalska prokuratura bada relacje na linii Benfica – sędziowie. Sporting Lizbona oskarżył lokalnego rywala o to, że oferuje arbitrom vouchery do restauracji.

 

Na szczęście cała ta sytuacja nie ma żadnego wpływu na transfer Portugalczyka do Lecha. Ewentualne konsekwencje będą wyciągane jedynie wobec klubu, a nie wobec piłkarza i jego aktualnego pracoidawcy.