Jego najgroźniejszym i wydaje się jedynym rywalem powinien być Wojciech Nowicki. Obaj polscy młociarze regularnie osiągają odległości powyżej 80 metrów, co nie udaje się innym zawodnikom. Mimo wszystko numerem jeden jest w tej chwili brązowy medalista igrzysk Nowicki. Jak tłumaczy trzykrotny mistrz świata Fajdek, winą jego słabszej formy jest niedyspozycja zdrowotna.

- W maju na mityngu w Halle, gdzie uzyskałem swój najlepszy wynik w sezonie, dopadł mnie wirus. Nie było czasu na leczenie, trzeba było gonić na kolejne zawody. Doprowadziło to wszystko do totalnego osłabienia organizmu – powiedział.

Jeszcze w okresie przygotowawczym, w którym podopieczny Jolanty Kumor mocno zaryzykował i podjął się próby treningu na rekord świata, dopadła go kontuzja kolana.

- Nie mam lekkiego sezonu, nie jest tak jak powinno być, a uraz kolana w okresie przygotowawczym wydaje się teraz najmniejszym problemem. Wszystko się nałożyło na siebie. Nie da się oszukać organizmu i jeżeli nie mam siły, by się kręcić, a przez to cała technika jest zaburzona, to nie da się rzucać na swoim poziomie - podkreślił.

Fajdek nie znosi przegrywać, ale Nowickiego nie traktuje całkiem jak rywala.

- Od trzech lat pokazujemy, że możemy zdobywać medale międzynarodowych imprez. Fajnie, że mam ten nacisk. Wojtek przez kilka lat deptał mi po piętach, teraz już nie wygrywa sporadycznie, ale dosyć regularne. Prawda jest taka, że w ostatnich latach było i tak, że wynikiem 80 metrów wygrywałem z przewagą pięciu. Teraz to się zmieniło. To też pokazuje, że poziom idzie do góry - ocenił.

Teraz wydaje się, że jego sytuacja zdrowotna unormowała, ale nadal nie jest możliwy trening na 100 procent.

- Za każdym razem, kiedy chcę trenować, to starcza mi siły na 4-5 dni i potem muszę niestety odpoczywać. Nie mam energii. Czuję już trochę "młot" i myślę, że w Berlinie będę na 82 m. Z czego to wynika? Jak człowiek wyczerpie wszystkie rezerwy, odpocznie trzy dni, wyrówna się do poziomu zero, to trenując znowu czerpie z rezerw. Ambicja wzięła w tym sezonie górę. Chciałem mocniej trenować, chciałem być lepszy i to jest chyba dobry typ sportowca. Teraz poszedłem po rozum do głowy i muszę odpocząć – powiedział Fajdek.

W kwestii rywalizacji z Nowickim nie owija w bawełnę: „to niesamowicie nakręcające, ale jestem mega wściekły na to, że przegrywam, bo tego nie lubię”.

Polacy zajmują obecnie dwa pierwsze miejsce na liście tegorocznych wyników. Pierwszy jest Nowicki – 81,85, drugi Fajdek – 81,14. Trzeci Brytyjczyk Nick Miller ma rezultat 80,26, ale osiągnął go w kwietniu, a później się już do niego nie zbliżył.

Mistrzostwa Europy w Berlinie rozpoczną się w poniedziałek.