Tour de Pologne uzyskał najwyższą kategorię UCI w 2005 roku i może nie natychmiast, ale stopniowo stał się wyścigiem wschodzących gwiazd. Od 13 lat startują w nim obowiązkowo wszystkie grupy elity. Ponieważ jest rozgrywany między lipcowym Tour de France a sierpniowo-wrześniowym Vuelta a Espana, ekipy często przysyłają do Polski głodnych sukcesu młodych kolarzy, którzy nie zmieścili się do składów na wielkie toury.

 

Wśród zwycięzców TdP jest sporo przykładów "młodych wilczków", z których wyrosły światowe gwiazdy. Tak potoczyły się losy Sagana, Martina, Majki, łowcy etapów w 2011 roku Kittela i drugiego w klasyfikacji generalnej rok później – Kwiatkowskiego. Wszyscy oni, gdy błysnęli w Tour de Pologne, nie mieli więcej niż 24 lata.

 

W poniedziałek swój udział w zbliżającym się wyścigu potwierdził Kwiatkowski.

 

- Zauważyłem, że moja historia w Tour de Pologne jest bardzo malutka. Cóż, mam tę przewagę nad wieloma innymi, że mogę się jeszcze ścigać i to nadrobić – oświadczył kolarz z Torunia, który dzień wcześniej w Paryżu świętował razem z kolegami z grupy Sky zwycięstwo Gerainta Thomasa i trzecie miejsce Chrisa Froome'a w Tour de France.

 

Te słowa nie tylko są świadectwem skromności Kwiatkowskiego, ale także wskazują, że druga lokata w TdP, wywalczona w wieku 22 lat, nie zaspokaja jego ambicji. A ten wynik był początkiem wielkiej kariery. Potem przyszły wspaniałe osiągnięcia, jak mistrzostwo świata w Ponferradzie (2014), dwie wygrane w Strade Bianche (2014, 2017) czy zwycięstwo w kolarskim monumencie Mediolan-San Remo (2017).

 

Gdy w 1993 roku Czesław Lang objął funkcję dyrektora Tour de Pologne, wyścig miał niższą rangę, a rywalizowały w nim głównie krajowe drużyny i trzeba było prosić znanych kolarzy, żeby przyjechali do Polski. Lang wykorzystał w tym celu kontakty nawiązane w trakcie kariery zawodowej. Pierwszą wielką gwiazdą wyścigu był w 1994 roku Włoch Maurizio Fondriest, mający w kolekcji tęczową koszulkę mistrza świata z Ronse (1988). Potraktował start bardzo poważnie i pokonał całą stawkę. Dwa lata później przyjechał jego słynny rodak Marco Pantani, ale wycofał się już na drugim etapie, narzekając na wrześniową pluchę, zimno i skarżąc się na ból w kontuzjowanym kolanie.

 

Przypadek Pantaniego nie był odosobniony. Przez Tour de Pologne przewinęło się wielu innych światowej sławy kolarzy, którzy przyjechali nad Wisłę posiadając już bogaty dorobek, m.in. Richard Virenque, Tom Boonen, Vincenzo Nibali, Bradley Wiggins, Fabian Cancellara. Niektórzy traktowali start jako etap przygotowań do Vuelty czy mistrzostw świata. Nieliczni bili się z powodzeniem o zwycięstwo w wyścigu. To przykłady triumfatora z 2002 roku, mistrza świata z San Sebastian (1997) Francuza Laurenta Brocharda oraz jedynego kolarza, który wygrał TdP jadąc w tęczowej koszulce aktualnego mistrza świata – Włocha Alessandro Ballana w 2009 roku.

 

Historii "młodych wilczków" jest więcej. W 2003 roku stanął na starcie nikomu nieznany Alberto Contador. 20-letni Hiszpan wygrał ostatni etap - jazdę indywidualną na czas z Jeleniej Góry na Orlinek w Karpaczu, bijąc o pół minuty rekord trasy. Ten sukces przeszedł wtedy bez większego echa – uwagę dziennikarzy skupił Cezary Zamana i jego skuteczna obrona żółtej koszulki lidera. W ubiegłym roku Contador zakończył karierę mając na koncie 68 zwycięstw, w tym siedem wygranych wielkich tourów (po dwa razy Tour de France i Giro d'Italia, trzykrotnie Vuelta a Espana), co stawia go w szeregu najlepszych zawodników w dziejach kolarstwa. Listę zwycięstw otwiera to, które odniósł w Karpaczu.

 

Sagan miał 21 lat, gdy w 2011 roku wygrał dwa odcinki i cały Tour de Pologne. Dziś jest wielką gwiazdą, trzykrotnym mistrzem świata i sześciokrotnym zdobywcą zielonej koszulki najlepszego sprintera Tour de France. Na liczniku ma 109 zwycięstw w zawodowym peletonie.

Siedem lat temu Słowak stoczył niezwykle zacięty pojedynek z walczącym o drugie z rzędu zwycięstwo w Tour de Pologne Irlandczykiem Danielem Martinem. Decydowały sekundy bonifikaty, zdobyte przez Sagana na ostatnim etapie wokół Krakowa. Bohaterem tamtego wyścigu był również Kittel. Niemiecki sprinter wygrał aż cztery etapy.

 

Odrębnym przypadkiem w gronie "młodych gniewnych", lecz tylko w pewnym stopniu, jest Rafał Majka. Gdy triumfował w Tour de Pologne 2014 w wieku 24 lat, był już powszechnie znanym kolarzem, ale jego sława była krótkiej daty. Zdobył ją parę tygodni wcześniej w Tour de France, wygrywając dwa odcinki i klasyfikację górską.

 

Zwycięzcy dwóch ostatnich edycji, Belgowie Tim Wellens i Dylan Teuns, stanęli na najwyższym stopniu podium mając 25 lat. Nie zasłużyli jeszcze na miano gwiazd, ale ich kariery mogą nabrać tempa. Wybija się zwłaszcza Wellens, który odnotował dwa sukcesy etapowe w Giro d'Italia.

 

- Nasz wyścig odkrywa nowe gwiazdy, kolarzy jeszcze bez głośnych nazwisk, ale z wielkim talentem - często powtarza Lang. I trudno się z tym nie zgodzić. Od 2005 roku wygrywają dwudziestoparolatkowie, dla których triumf w Tour de Pologne jest ogromnym, a często największym sukcesem.

 

Od tej reguły były tylko trzy wyjątki: Niemiec Jens Voigt (zwycięzca w 2008 roku w wieku 37 lat), Ballan (2009, niespełna 30 lat) oraz Holender Pieter Weening (2013, 32 lata).