Fogiel z Paryża: Glik kontra Neymar

Piłka nożna
Fogiel z Paryża: Glik kontra Neymar
Fot. PAP

Dzisiaj oficjalny początek sezonu piłkarskiego we Francji, ale mecz o Trofeum Mistrzów odbędzie się w dalekim… Shenzen, w Chinach. I tak będzie przez następne trzy sezony, bo działacze Francuskiej Ligi zawodowej sprzedali Trofeum za dwa miliony za sezon. Każdy klub otrzyma po 700 000 euro, więc jest o co powalczyć.

Dla obu klubów liczy się dodatkowo cała otoczka marketingowa, bo francuskie zespoły po zwycięstwie Trójkolorowych na mundialu cieszą się w Azji coraz większą popularnością. Po sześciu meczach niepowodzeń Monako stoi przed ogromną szansą, by zwyciężyć faworyta imprezy, jak i rozgrywek ligowych- PSG. Piłkarzy spod skały do boju ma poprowadzić w roli kapitana Kamil Glik.

Faworytem dzisiejszego meczu w Shenzen będzie jednak PSG. To okazja dla nowego trenera paryżan Thomasa Tuchela do zdobycia swojego pierwszego trofeum. Tym bardziej, że będzie mógł liczyć na bardzo mocny skład, ze swoimi Brazylijczykami włącznie. Chociaż z jego strony byłoby szaleństwem wystawić w całym meczu Neymara, który zaliczył zaledwie dwie jednostki treningowe, to wymaga tego zapis w umowie pomiędzy Ligue 1 i chińskimi organizatorami. Neymar na płycie Universiade Sports Center to gwarancja około 10 000 kibiców więcej. A sam Neymar pali się do gry. W Shenzen panują "europejskie" warunki. Wczoraj na ostatnim treningu było wilgotno, a temperatura przekraczała 30 stopni Celsjusza. W tym okienku transferowym, PSG nie dokonał jeszcze żadnego zakupu, a odsprzedali już pięciu piłkarzy, w tym Grzegorza Krychowiaka, za 73 miliony euro. Nad Sekwanę zawitał jednak Gianluigi Buffon, co znowu nie spodobało się ani Trappowi, ani Areoli. Jest miejsce dla dwóch klasowych bramkarzy, ale na pewno nie dla trzech. Na pewno jeden będzie musiał odejść. Buffon w trzech meczach towarzyskich aż dwunastokrotnie wyciągał piłkę z siatki, ale dzisiaj powinien być mocnym punktem PSG.

Wydaje się, że mimo nieobecności bohatera mundialu, Kyliana Mbappé i kontuzjowanego Edinsona Cavaniego, duet Glik-Jefferson czeka trudne zadanie, aby zatrzymać napastników PSG. Leonardo Jardim poważnie myśli o ustawieniu zespołu w systemie 3-5-2-1. Radamel Falcao obejrzy mecz z trybun, bo przyleciał dzień przed meczem (wyjątkowo w celach marketingowych). AS Monako było wyjątkowo aktywne na rynku transferowym. Klub księstwa nieprzypadkowo nazywany jest "maszyną cash’u’". Wyprzedano całą linię pomocy (Fabinho, Lemar, Mouthino). Jardimowi piłkarzy nie brakuje, ale wszystko trzeba będzie przemeblować.

- Usmażę taki omlet, jakie mam jajka - zwierzył się z fatalizmem portugalski szkoleniowiec, przyzwyczajony już do takich numerów swoich działaczy. W ostatnich pięciu sezonach Monako zrealizowało niesamowitą wartość dodaną na rynku transferów (zapłacili 410 milionów za zakupy przy 819 milionach zysku ze sprzedaży).

Rosyjscy właściciele klubu dalej wierzą w złotą rączkę ich trenera, dla którego dzisiejszy mecz o Trofeum Mistrzów to kolejne wyzwanie. Dmitri Rybolovlev jest przekonany, że Jardimowi uda się wychować nowych Mbappé czy Lemarowów. I nie ma znaczenia czy podoba się to w książęcym pałacu czy nie, bo książę Albert II i tak często zasiądzie w swojej loży na stadionie Ludwika II.

Tadeusz Fogiel, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze