W ostatnich dniach głośno jest o 44-letnim Ullrichu za sprawą jego konfliktów z prawem. Najpierw policja aresztowała go na Majorce za wtargnięcie na posesję swojego sąsiada Tila Schweigera. W ogrodzie były sportowiec miał natknąć się na kogoś nieznajomego, kto "stracił nad sobą kontrolę". Doszło do ostrej wymiany zdań. - Także z Tilem, być może było też popychanie za ramię. Nagle ten drugi wyprowadził jakiś cios kung-fu. Upadłem na ziemię, a potem przyjechała policja - relacjonował Ullrich.

 

Natomiast w piątek niemiecka policja zatrzymała Ullricha za uderzenie, zranienie i duszenie prostytutki, z którą spędził noc w luksusowym hotelu we Frankfurcie. Dawny kolarz był pod wpływem alkoholu i narkotyków.

 

W sobotę media podały, że Ullricha umieszczono na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Jego stan będzie oceniany przez specjalistów. Nie sprecyzowano, jak długo zostanie w klinice. Wcześniej Niemiec przyznał w wywiadzie dla "Bilda", że ma kłopoty osobiste. "Rozstanie z żoną Sarą i brak kontaktu z dziećmi od grudnia spowodowały, że robię rzeczy, których później żałuję".

 

Ulrich to jeden z najwybitniejszych niemieckich kolarzy w historii. Odniósł wiele sukcesów, ale karierę kończył w 2007 roku będąc oskarżonym o stosowanie dopingu. W 2013 przyznał się, że korzystał z niedozwolonych środków. Wszystkie jego wyniki począwszy od 2005 roku zostały anulowane, zaś były kolarz dla wielu swoich rodaków stał się "czarną owcą".