Aleksandra Szutenberg: Masz wyższe wykształcenie, a temat twojej pracy dyplomowej to "Roczny cykl przygotowań Marcina Lewandowskiego na dystansie 800 m". Nawiązując do Roberta Lewandowskiego, który napisał pracę "RL9 - droga do sławy", czy Lewandowscy tak mają?

Marcin Lewandowski:
Nazwisko zobowiązuje, tacy już jesteśmy. Lewandowski to nie nazwisko, to styl życia. Praca zrobiona, zaliczona i obroniona na piątkę.Taki był cel, więc tak zrobiłem.

 

Sam byłeś piłkarzem, od tego zaczynałeś. Kiedyś zrobiło się głośno o Twojej wypowiedzi na temat traktowania piłkarzy, a innych sportowców w Polsce.

 

Ludzie źle interpretowali ten wpis. Przede wszystkim nie było tu mowy o polskich piłkarzach, tylko o kibicach. Do piłkarzy nic nie mam, zawsze im kibicuje. Lubię się spotkać ze swoimi znajomymi i obejrzeć mecz przy piwku. Mowa w moim wpisie była o kibicach. Sukcesy w lekkoatletyce mamy ogromne, a jest to mało poruszane. Szkoda, bo to królowa sportu. Na to wpływu jednak nie mam, ja tego nie robię dla fanów, tylko dla siebie.

 

Czujesz się częścią Wunderteamu? Myślisz, że można porównać tę reprezentację do tamtej legendarnej sprzed 60 lat.

 

Śmiało mogę powiedzieć, że w tym momencie ten Wunderteam wyprzedziliśmy. To oczywiście były inne czasy, inaczej się podchodziło. Teraz jednak nasze wyniki to coś niesamowitego. Nie chodzi o ostatni rok, tylko o cztery lata. Sukcesy mówią same za siebie. Mamy osiągnięcia i medale i każdy może to zobaczyć.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.