Iwańczyk o Superpucharze Europy: Czy istnieje Real bez "CR7"?

Piłka nożna

Prawdy o Realu Madryt po wyrwaniu jej najważniejszego ogniwa będziemy dowiadywać się powoli. Tak jak powoli poznawać będziemy trenera Julena Lopetegui jako klubowego warsztatowca. Dla tego ostatniego w środę prawdziwy test – staje naprzeciw jednego z najprzebieglejszych szkoleniowców, który opędzlował już cztery wielkie osobowości prowadzące "Królewskich". Transmisja meczu Real Madryt - Atletico Madryt w Polsacie Sport.

Jeśli mierzyć trenerską wartość stylem, w jakim rozpoczyna się pracę, prawdopodobnie nikt nie może równać się z 52-letnim Lopeteguim. Pamiętamy przecież doskonale, jak spektakularnie, bo niespodziewanie dla wszystkich, powierzano dwa lata temu reprezentację Hiszpanii, genetycznie ukierunkowanej na atak, byłemu bramkarzowi. Było to o tyle zaskakujące, że ledwie kilka tygodni wcześniej łączono go z brytyjskim pierwszoligowcem Wolverhampton, a jego największą rekomendacją była solidna praca w młodzieżowych reprezentacjach swojego kraju.


Lopetegui rozpoczął od towarzyskiego zwycięstwa z Belgią 2:0, a później nie przegrał już żadnego meczu ani w eliminacjach mistrzostw świata, ani w dodatkowych potyczkach sprawdzających formę. W 20 meczach Hiszpanie odnieśli 14 zwycięstw. I kiedy wydawało się, że być może to początek kolejnej trenerskiej ery, tuż przed mundialem gruchnęła wieść o zatrudnieniu Lopetegui przez Real, a zaraz za nią o sensacyjnym zwolnieniu szkoleniowca z pracy z kadrą.


O 52-letnim Lopeteguim jako klubowym warsztatowcu wiemy więc tak naprawdę niewiele. Jego kariera rozpoczęła się na początku XXI od pracy z młodzieżą, czy to na poziomie klubowym, czy reprezentacyjnym. Za okres do oceny powinniśmy więc brać dokonania Hiszpana w FC Porto. Tam jednak przez dwa lata pracy nie wsławił się niczym poza awansem do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Poprowadził zespół w 78 meczach, z czego wygrał 55, zremisował 18 i przegrał 16. Dla Portugalczyków było to za mało i doprowadzili do zwolnienia szkoleniowca i jego sztabu w 2016 r.


Okazja na debiut jest wręcz wymarzona, bo i stawka jest spora, i rywal jak należy, przypominając raz jeszcze mało przyjazne podejście jednych do drugich. Lopetegui wpada od razu na surowego egzaminatora, bo Diego Simeone to specjalista od derbowych spotkań z Realem. To dla niego 27. mecz z Królewskimi, zdążył w tym czasie ośmiokrotnie odprawić z kwitkiem czterech wielkich szkoleniowców lokalnego przeciwnika. Jose Mourinho wyrwał w 2013 r. Puchar Króla, z Carlo Ancelottim na 13 spotkań wygrał pięć, zabierając mu Superpuchar Hiszpanii, a z Rafą Benitezem grał tylko raz i zremisował. Najgorszy bilans, choć względnie wciąż udany, El Cholo ma z Zinedinem Zidanem - 2-2-3.

 

 

Na kolacji - zorganizowanej w Muzeum Morza - poprzedzającej mecz przemawiali m.in. prezesi obu klubów - Florentino Perez i Enrique Cerezo.

 

Madryckiej rywalizacji rozgrywanej w Tallinie, czyli 3400 km od domu nie można jednak sprowadzać do pojedynku trenerów. To - mimo odejścia Cristiano Ronaldo - wciąż starcie największych futbolowych gwiazd i pytanie, na jakie muszą opowiedzieć sobie Królewscy: czy istnieje świat bez CR7. Świat bez faceta, który zdobył 44 ze 148 goli strzelonych przez Real w zeszłym sezonie.


To jak w wielu piłkarskich przypadkach przyszłość zupełnie nie do przewidzenia. Możemy sobie przecież wyobrazić Real konający bez swojego lidera, możemy jednak także zobaczyć nową drużynę w rolach głównych z tymi, którzy dotychczas stali w cieniu wielkiego CR7. Np. Garetha Bale’a, który wydaje się odżył po odejściu Zidane’a i znów pełni kluczową rolę. Nie przypadkiem przecież zaczęto zmieniać rozpoznawalny w całym świecie akronim BBC (Benzema, Bale, Cristiano) na BBA (Benzema, Bale, Asensio).


W zupełnie inne, wiele bardziej znaczące role mogą wejść i inni. Dziewięć goli w przedsezonowych sprawdzianach zdobywało aż czterech zawodników, wszyscy napastnicy – trzy Bale i Asensio, dwa Benzema oraz jeden skazany raczej na rezerwę Borja Mayoral.


Zresztą władze madryckiego klubu - po tym, jak nie udało im się ściągnąć Neymara – wyraźnie narzucają narrację, że już dość sprowadzania odpowiedzialności za sukces zespołu na ramiona jednego człowieka. Odejście tak ważnego ogniwa nie spowodowało przecież rewolucji. Co ciekawe, właśnie teraz, kiedy wszyscy spodziewali się, że Real zacznie kupować na akord, jego zarządzający byli na transferowym rynku niemal nieaktywni wcale.


Próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, czy istnieje świat bez CR7, można śmiało stawiać antytezy. Pierwsza mówi o tym, że Real zaznał nieprawdopodobnych strat największej gwiazdy i trenera, który miał podobny gwiazdorski status, nie pozyskując nikogo aż tak wartościowego w zamian. Idąc tropem drugiej możemy wyjść jak najbardziej przekonani, że Lopetegui zadaniu podoła, tym bardziej że trzyma się światowego trendu, według którego w nowoczesnym futbolu ważniejsze są formacje defensywne niż ofensywne. Lopetegui wie przecież, jako były bramkarz, jak istotną postacią jest ten z nr 1, dlatego nie bez kłopotów sprowadził Thibaut Courtois za 35 mln euro z Chelsea.


I tu wywiązuje nam się kolejna historia związana z powrotem belgijskiego bramkarza do Madrytu, ale nie do tego klubu, co trzeba. A może inaczej; nie do tego, do którego chcieliby kibice Atletico. Biorąc pod uwagę chroniczną niechęć jednych do drugich, „występek” Belga zakrawa na zdradę…


Smaków rywalizacji w Superpucharze Europy będzie więcej. Ledwie kilka tygodni temu lider Atletico Antoine Griezmann został mistrzem świata, a jego Francja wygrała z Chorwacją i jej największą gwiazdą Luca Modriciem 4:2. Teraz znów staną naprzeciwko siebie. Modrić dodatkowo zmotywowany podwyżką do 12 mln euro rocznie, odkąd zrezygnował z przejścia do Interu.


Modrić najpewniej rozpocznie mecz na ławce rezerwowych. Nawet gdyby nie był w pełni sił, w końcu zaczął treningi całkiem niedawno, będzie większym niż dotychczas magnesem dla fanów na całym świecie. Tych zmęczonych, mających za sobą mundial, jest więcej. Zwłaszcza ci, którzy doszli ze swoimi zespołami daleko. W Atletico poza Griezmannem jest to pozyskany z AS Monaco pomocnik francuski Thomas Lemar, a w Realu Raphael Varane.


Mecze o Superpuchar Europy rozgrywane są od 1972 r. Dla Realu do już siódme takie spotkanie, w XXI wieku Królewscy wygrali wszystkie cztery mecze, w jakich brali udział. Dla Atletico to trzeci Superpuchar, dwa wcześniejsze (2010, 2012) wygrali.


Przypuszczalne składy:

 

Real: Navas – Carvajal, Varane, Ramos, Marcelo – Casemiro, Isco, Kroos – Bale, Benzema, Asensio.

 

Atletico: Oblak – Juanfran, Godin, Gimenez, Filipe Luis – Lemar, Saul, Thomas, Koke – Griezmann, Diego Costa.


Transmisja meczu o Superpuchar Europy Real Madryt - Atletico Madryt od godziny 20.50 w Polsacie oraz 20.55 w Polsacie Sport. Początek przedmeczowego studia od godziny 20.00 w Polsacie Sport.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze