Niewiele osób wierzyło w to, że "Królewscy" pozwoliliby sobie na stratę dwóch kluczowych piłkarzy w jednym okienku transferowym. Plotki o odejściu Modrica były regularne, ale skończyło się tylko na słowach, gdyż Chorwat postanowił pozostać w Madrycie. Jego kontrakt wygasa w 2020 roku, choć niedługo ma otrzymać propozycję przedłużenia umowy - oczywiście na lepszych warunkach.

 

Długoterminowy kontrakt oznaczał też, że Inter nie mógł bezpośrednio zwrócić się do zawodnika. Zgodnie z prawem musiał najpierw uzyskać pozwolenie klubu, czyli po prostu złożyć zadowalającą ofertę, a ta - według madryckich działaczy - oscylowała wokół 750 milionów euro.

 

Przedstawiciele Interu nie przejmowali się jednak przepisami, powtarzając, że są bardzo zainteresowani usługami Modrica, a takie otwarte oświadczenia nie spodobały się "Królewskim". Dodatkowo przypuszczalna oferta za wypożyczenie od wykup piłkarza miała wynosić... 40 milionów euro.

 

Real nie traktował więc poważnie tego zainteresowania, ale na skutek wywierania presji przez Inter na samym piłkarzu, już niedługo do FIFA ma wpłynąć oficjalna skarga.