Paweł Ślęzak: Gościem Magazynu Fortuna 1 Ligi jest Grzegorz Lato - król strzelców mundialu 1974. Człowiek bardzo mocno związany ze Stalą Mielec, a dzisiaj komentator jej meczu z GKS Tychy. Pierwsze pytanie może być więc tylko o wrażenia z tego meczu.

Grzegorz Lato: Było to ciekawe widowisko, oba zespoły pokazały, że prezentują dość wysoką formę i remis wydaje się być sprawiedliwy. Szkoda tylko rzutu karnego zmarnowanego przez Krystiana Getingera. W ten sposób "jedenastek" się nie wykonuje... Zawodnik uderzył praktycznie z kroku, a bramkarz ma o wiele mniejsze szanse na skuteczną interwencję, jeżeli przeciwnik nabiegnie szybko i uderzy mocno.

Wydaje mi się, że z biegiem lat sposób wykonywania karnych się zmienia. Kiedyś rozbieg był bardzo długi, a ostatnio znacznie się on skrócił...

Ale jak pan popatrzy na Ligę Mistrzów, to tam piłkarze znacznie częściej uderzają mocno. Wtedy mają nawet szanse "przełamać" ręce bramkarza, jeśli ten wyczuje ich intencje.

Zarówno Stal Mielec jak i GKS Tychy aspirują do wejścia w grono drużyn ekstraklasowych. Czy było dzisiaj widać poziom, który upoważniałby te drużyny do stawiania sobie tak śmiałych celów?

Jeżeli sytuacja wygląda tak, że zespół chce awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej, to musi wygrywać mecze u siebie. Mamy 7. kolejkę, a Stal nie wygrała już drugiego meczu przed własną publicznością (wcześniej przegrała z Podbeskidziem Bielsko-Biała 0:1). Mimo że gospodarze mieli wiele okazji do strzlenia gola, to to samo możemy właściwie powiedzieć o gościach. Obie drużyny są bardzo ciekawe, ale czubek tabeli zaczyna trochę uciekać - wczoraj Raków Częstochowa wygrał przecież na wyjeździe z Bruk-Betem Termaliką (1:0), która zajmuje przedostatnie miejsce z dorobkiem pięciu punktów. Tabela jest jednak na tyle spłaszczona, że zasiadająca na 7. miejscu Stal ma tych punktów zaledwie o pięć więcej. Za parę kolejek sytuacja może się więc diametralnie zmienić. Pocieszające jest jednak to, że Stal wygrała do tej pory trzy mecze na wyjeździe.

Tutaj w Mielcu jest takie hasło: "Po dawny blask". Co zrobić, żeby nawiązać do lat 70.?

Sytuacja w polskiej piłce znacznie zmieniła się przez te prawie pięćdziesiąt lat... Kiedyś w Stali grali praktycznie sami wychowankowie, a dzisiaj jest tylko Getinger... Zresztą taka sytuacja miała miejsce w innych klubach - w Wiśle Kraków byli: Kazimierz Kmiecik, Andrzej Iwan, Marek Kusto czy Zdzisław Kapka. Dzisiaj nasza utalentowana młodzież wyjeżdża za granicę i tam się ogrywa, a następnie jest ściągana do reprezentacji. Do polskiej ligi przychodzą za to różni zawodnicy... często z nie najwyższej półki. To jest duży kłopot, co było zresztą widać po tegorocznych kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Nie będę dobijał Legii, ale powiem tylko "Luksemburg"...

Cała rozmowa z Grzegorzem Lato w załączonym materiale wideo.