Spośród pojedynków pierwszej rundy w Nowym Jorku mecz Wawrinki z Dimitrowem był jednym z tych, który przykuwał tuż po losowaniu największą uwagę. Jeszcze w ubiegłym roku zawodnicy ci mogliby wpaść na siebie dopiero w drugim tygodniu zawodów wielkoszlemowych, ale Szwajcar spadł znacząco w rankingu (obecnie jest 101.) ze względu na dłuższą przerwę w grze w ubiegłym sezonie.

Ze względu na kłopoty zdrowotne rok temu nie był w stanie bronić tytułu wywalczonego w US Open w 2016 roku. W poniedziałek z łatwością wygrał dwie pierwsze partie. W trakcie trzeciej poprosił o przerwę medyczną, zgłaszając kłopot z nogami. Po wznowieniu rywalizacji wywalczył jednak awans bez straty seta.

Gracz z Lozanny, który ma za sobą dwie operacje kolana, powoli wraca do formy. W połowie sierpnia dotarł do ćwierćfinału w Cincinnati. W głównej drabince nowojorskich zmagań znalazł się teraz dzięki przyznanej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie.

Do drugiej rundy awansował także rozstawiony z "18" Jack Sock. Amerykanin pokonał Argentyńczyka Guido Andreozziego 6:0, 7:6 (7-4), 6:2 i zakończył tym samym złą passę. W ośmiu wcześniejszych startach w singlu przegrywał pierwsze spotkanie. Na wygranie meczu w grze pojedynczej czekał od maja.