"W kadrze powinni grać najlepsi. To oczywiste. Czy będą to ci, którzy grali dotąd, czy nowi? Jurek nie wahał się powołać na przykład Arkadiusza Recę czy Damiana Szymańskiego. Innego sposobu sprawdzenia graczy niż zaproszenie ich na zgrupowanie i mecze reprezentacji nie ma. Powołania dostają zawodnicy wyróżniający się w swoich klubach" - powiedział Warzycha.

 

"Trener zrobił pierwszy krok. Dla niektórych może wyglądać na kontrowersyjny, jednym się podoba, innym – nie. Taka jednak jest rola selekcjonera" – dodał były zawodnik m.in. Górnika Zabrze i angielskiego Evertonu.

 

Jego zdaniem szkoleniowiec powinien przede wszystkim sprawić, by reprezentacja grała dobrze.

 

"Trzeba zmianę zrobić. Selekcjoner nie jest po to, by zawodnicy byli zadowoleni, lecz, aby zespół był jak najlepszy. Jurek musi robić to, w co wierzy, bo jeśli nie, to potem będzie tego żałował, jak każdy trener. Jego śmiałe powołania idą w dobrym kierunku" – podkreślił 47-krotny reprezentant Polski.

 

W opinii Warzychy fakt, że niektórzy kadrowicze nie mają "etatowego" miejsca w składach swoich dobrych klubów nie powinien ich automatycznie eliminować z drużyny narodowej.

 

"Nawet, jeśli nie grają w 100 procentach meczów klubowych, to jednak trenują na co dzień z bardzo dobrymi piłkarzami, co podnosi ich poziom. Co innego w sytuacji, jeśli ktoś w ogóle nie gra" – zaznaczył.

 

Przyznał, że nie dziwi go mała liczba powołań piłkarzy z rodzimej ekstraklasy.

 

"Najlepsi zawodnicy zawsze wyjeżdżali do zagranicznych klubów, które rywalizują w europejskich pucharach i więcej płacą. Kiedy tylu Polaków występowało we Włoszech? Dodatkowo nasze czołowe drużyny ligowe grają ostatnio słabo. Pole manewru selekcjonera na polskim rynku nie jest zbyt duże" – zakończył były trener Górnika Zabrze, mieszkający i pracujący w amerykańskim Columbus.