Położona w gminie Wręczyca Wielka wieś Truskolasy, która liczy sobie niewiele ponad dwa tysiące mieszkańców, wydała na świat dwóch reprezentantów Polski w piłce nożnej. Pierwszym z nich był Jerzy Brzęczek, urodzony 18 marca 1971 roku; drugim – jego o czternaście lat młodszy siostrzeniec, Jakub Błaszczykowski.

 

Brzęczek przygodę z piłką zaczął właśnie w Truskolasach, w miejscowej Olimpii. Szybko zainteresował się nim Raków Częstochowa, a stamtąd trafił w 1988 roku do występującej wówczas w ekstraklasie Olimpii Poznań. Tam szybko dostrzeżono jego walory i predyspozycje do gry w środku pola. Ekstraklasowy debiut zaliczył w wieku zaledwie siedemnastu lat – 27 sierpnia, w 5. kolejce sezonu 1988/89 w meczu Olimpii z GKS Katowice. Debiut nie wypadł zbyt okazale, poznaniacy przegrali 0:3, a nastolatek zmienił w 70. minucie Andrzeja Borówko. Ważne jednak, że od tej pory zaczął grać regularnie, a w kolejnym sezonie został kapitanem Olimpii.

 

W reprezentacji olimpijskiej prowadzonej przez Janusza Wójcika znalazł się właściwie już na początku jej tworzenia. Zagrał, jeszcze jako rezerwowy, w pierwszym meczu – przeciwko Bułgarii w sierpniu 1989 roku. Szybko stał się jednym z ulubieńców tego trenera, centralną postacią i kapitanem drużyny.

 

Od pierwszego poznania był to naturalny przywódca grupy. Miał większą od innych łatwość wysławiania się, szybciej orientował się w skomplikowanym mechanizmie reprezentacji olimpijskiej. No i szybciej od innych liczył! Pierwszy wiedział, co się komu należy, jakie pieniądze... Było w związku z tym czymś zupełnie naturalnym, że to on został wybrany kapitanem zespołu. Nie ja go wyznaczyłem, tylko koledzy go wybrali, wiedząc, że stanie się najlepszym mecenasem ich interesów – wspominał Wójcik w książce "Jego biało-czerwoni". Trener przyznawał, że Brzęczek nie był może piłkarzem efektownym, ale za to niezwykle efektywnym i przyczynił się do wielu zwycięstw jego drużyny.

 

Rolę kapitana pełnił również na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie, na których zagrał we wszystkich meczach. Prawie zawsze od pierwszej do ostatniej minuty. Trener Wójcik dał mu odpocząć jedynie w samej końcówce półfinału, w którym Polacy rozgromili 6:1 Australię. W finale biało-czerwoni przegrali w dramatycznych okolicznościach 2:3 z Hiszpanią, a Brzęczek zaliczył w tym meczu asystę przy bramce Ryszarda Stańka.

 

Po igrzyskach w Barcelonie wydawało się, że Brzęczek będzie w kolejnych latach rozgrywającym i liderem w dorosłej kadrze. Z różnych względów tak się jednak nie stało.

 

Pomysł "zmieniamy szyld i jedziemy dalej" nie doczekał się realizacji, a drużyna narodowa przeżywała wówczas spory kryzys. Z kolei Brzęczek, co wypominało mu wielu ekspertów, zbyt często zmieniał kluby. Po Olimpii przyszła kolej na Lecha, w którym spędził zaledwie jeden sezon 1992/93, choć zwieńczony mistrzostwem Polski – przyznanym klubowi z Poznania przed PZPN, po odebraniu tytułu Legii Warszawa. Później zagrał jeszcze w Górnik Zabrze i krótko w barwach GKS Katowice, a w 1995 roku wyjechał do Austrii, do Tirolu Innsbruck.

 

W pierwszej reprezentacji zadebiutował jeszcze przed olimpijskim startem – 19 maja 1992 roku w meczu z Austrią w Salzburgu. Polacy w efektownym stylu wygrali to starcie 4:2, Brzęczek wyszedł w wyjściowym składzie, zliczył asystę przy trafieniu Krzysztofa Warzychy, a w 67. minucie zmienił go Leszek Pisz. W listopadzie 1992 roku, w wyjazdowym meczu z Argentyną, po raz pierwszy założył opaskę kapitana. Pełnił tę funkcję łącznie w dziewiętnastu meczach.

 

W czasach selekcjonerskiej kariery Andrzeja Strejlaua, gdy Polacy ponieśli klęskę w eliminacjach MŚ 1994,  grał w reprezentacji regularnie. Później było gorzej. Kolejny selekcjoner – Henryk Apostel zrezygnował z jego usług po słabym początku eliminacji Euro '96. Brzęczek powrócił do kadry po blisko dwóch latach przerwy, w czasach Antoniego Piechniczka, ale tylko na moment – zagrał u tego trenera ledwie w dwóch towarzyskich konfrontacjach. Zarówno Apostel, jak i Piechniczek mieli innego faworyta i był nim Piotr Nowak.

 

Sytuacja zmieniła się, gdy w 1997 roku nowym opiekunem kadry został Wójcik. Trener medalistów z Barcelony szybko przypomniał sobie o swoim kapitanie. Brzęczek znów grał w reprezentacji regularnie, selekcjoner na niego stawiał, choć eksperci nie zawsze oceniali jego grę pozytywnie.

 

Jurek zasługuje na grę w reprezentacji i zasłużenie jest jej kapitanem. Można śmiało nazwać go nawet przywódcą grupy. Ma on walory zawodnika walczącego, grającego skutecznie zarówno w ofensywie jak i w obronie. To mnie zadawala. Ta uniwersalność Jurka jest bardzo istotna i w tym drzemie jego siła – argumentował swą decyzję ówczesny selekcjoner w wywiadzie dla "Piłki Nożnej". 


Kapitan reprezentacji przed meczem na Wembley. / fot. PAP/PA

 

Brzęczek po raz ostatni w drużynie narodowej wystąpił 9 czerwca 1999 roku w wyjazdowym meczu eliminacji Euro 2000 przeciwko ekipie Luksemburga (3:2). Jego reprezentacyjny licznik zatrzymał się na 42 spotkaniach; zdobył w nich 4 bramki:

 

Brazylia 2:2 (1993) – gol na 1:0 w 3. minucie; towarzyskie starcie w Ribeirao Preto. Po podaniu Marka Koźmińskiego, Brzęczek efektownym strzałem z okolicy dwudziestego metra pokonał źle ustawionego bramkarza rywali. Pierwszego gola w reprezentacji strzelił w przeddzień swych 22. urodzin.
Austria 3:4 (1994) – gol na 2:2 w 47. minucie; towarzyski mecz w Katowicach. Strzał z linii pola karnego po zagraniu Arkadiusza Kubika.
Luksemburg 3:0 (1998) – gol na 1:0 w 19. minucie; mecz eliminacji Euro 2000 w Warszawie. Mirosław Trzeciak ograł dwóch rywali, wyłożył piłkę z prawej strony, po ziemi, a Brzęczek strzelił z okolicy dziesiątego metra pod poprzeczkę.
Anglia 1:3 (1999) – gol na 1:2 w 28. minucie; mecz eliminacji Euro 2000 w Londynie. Trzeciak tym razem zagrał z lewej strony, a Brzęczek pokonał bramkarza rywali strzałem po ziemi.

 

Najładniejszą z tych bramek była ta zdobyta z Brazylią; najbardziej pamiętną – ta z Wembley. To najpiękniejsze momenty, ale zdarzały się też słabsze. Krytycy bardzo długo wypominali Brzęczkowi błąd, po którym Polacy stracili bramkę w meczu ze Szwecją w Chorzowie. Fatalna strata piłki i nieudana pogoń za Fredrikiem Ljungbergiem przesądziły o porażce biało-czerwonych 0:1.

 

Po zakończeniu reprezentacyjnej przygody, Brzęczek jeszcze przez wiele sezonów grał za granicą, głównie w Austrii. Z Tirolem dwukrotnie zdobył mistrzostwo tego kraju; jeden z tych tytułów – w sezonie 2001/02 – wywalczył pod wodzą trenera Joachima Loewa. Występował też w Izraelu, w drużynie Maccabi Hajfa.

 

W 2007 roku powrócił do Polski, po dwunastu sezonach występów w ligach zagranicznych; podpisał wówczas umowę z Górnikiem Zabrze. Na początku 2009 rozpoczął współpracę z Polonią Bytom. Pełnił tam rolę grającego asystenta trenera Marka Motyki.

 

Kluby Jerzego Brzęczka: Olimpia Truskolasy, Raków Częstochowa (1983–88), Olimpia Poznań (1988–92), Lech Poznań (1992–93), Górnik Zabrze (1993–95), GKS Katowice (1995), Tirol Innsbruck (1995–97), LASK Linz (1998), Maccabi Hajfa (1999–2000), Tirol Innsbruck (2000–02), Sturm Graz (2002–03), FC Karnten (2004), Wacker Tirol Innsbruck (2004–07), Górnik Zabrze (2007–09), Polonia Bytom (2009).

 

W barwach klubu z Bytomia rozegrał swój ostatni mecz w ekstraklasie – wyjazdowe starcie z ŁKS Łódź (30 maja 2009). Po raz ostatni wystąpił więc ponad dwadzieścia lat od debiutu! Po sezonie zakończył karierę piłkarską, rozpoczynając szkoleniową.



Brzęczek w końcówce piłkarskiej kariery – w barwach Polonii Bytom. / fot. Cyfrasport

 

Praca w Rakowie Częstochowa (2010–14), Lechii Gdańsk (2014–15), GKS Katowice (2015–17) i Wiśle Płock (2017–18) doprowadziła go do stanowiska selekcjonera reprezentacji Polski, które przejął po Adamie Nawałce w lipcu 2018 roku. Czy w roli trenera dokona tego, co nie udało mu się jako piłkarzowi i awansuje z reprezentacją Polski do finałów mistrzostw Europy?

 

Transmisja selekcjonerskiego debiutu Jerzego Brzęczka, meczu Włochy – Polska w Polsacie Sport (piątek, 7 września od godziny 20.35; początek studia od godziny 17.30).