Błachowicz na gali UFC Fight Night w Moskwie zmierzy się z Nikitą Krylovem, który powraca do UFC po prawie dwóch latach przerwy. Wcześniej w latach 2013-2016 Ukrainiec stoczył dziewięć pojedynków w amerykańskiej organizacji, z których sześć zakończyło się jego zwycięstwami. Wielu kibiców MMA w naszym kraju nie do końca zrozumiało zestawienie 4. w rankingu kategorii półciężkiej Polaka z powracającym do UFC po czterech wygranych Krylova.

- Nie ma co ukrywać, że dla Janka to walka niezwykle ryzykowna. Krylov wraca do UFC, a przecież często tak bywa, że szersza publika nawet nie pamięta tych nazwisk. Ukrainiec poza organizacją udowodnił, że jest wartościowym zawodnikiem, wygrywał walki na dobrym poziomie. Janek jednak ma niewiele do wygrania, ale woli zostać zauważony, niż popaść w zapomnienie w aktualnej sytuacji tej kategorii... - ocenia Paweł Kowalik.

Z perspektywy Ukraińca starcie podczas historycznej gali w Moskwie to ogromna szansa na błyskawiczny powrót do ścisłej czołówki dywizji półciężkiej. Krylov poza organizacją UFC zapisał w swoim rekordzie cztery wygrane walki i wszystkie zakończył przed czasem. W 2016 roku opuszczał organizację na ósmym miejscu rankingu UFC.

- Krylov w ekspresowy sposób może powrócić do czołówki, może nawet TOP 5. Dla niego to walka życia, wcześniej w UFC o taką stawkę nie walczył. Często nie był faworytem w swoich walkach, mówiono, że do UFC się nie nadaje, a on konsekwentnie potwierdzał, że jest zupełnie inaczej. Spodziewam się jego jeszcze lepszej wersji - dodaje menadżer MMA Cartel.

W załączonym materiale wideo dyskusja z Puncher Extra Time na temat walki Błachowicz - Krylov.