Mistrzostwa świata 2014 w naszym kraju były niczym piękny sen. Polacy kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa, a jedyną porażkę ponieśli w starciu z USA. Ostatecznie ta przegrana nie miała przełożenia na końcowy wynik i biało-czerwoni sięgnęli po złoto, niesieni przez fantastyczną publiczność. W finale rozegranym 21 września 2014 roku w katowickim Spodku pokonaliśmy Brazylię 3:1.

 

- Myślę, że w ekipę, która zdobyła złoto w 2014 roku, dużo osób nie wierzyło, dopóki nie zaczęliśmy grać. Wiele osób przychodziło na mecze, ale gdyby spytać przed mistrzostwami o końcowy wynik, to pewnie powiedzieliby, że miejsce w szóstce jest realne. Graliśmy u siebie, ale nikt nie wierzył, że tak daleko zajdziemy - mówi jeden z mistrzów świata z 2014 roku Karol Kłos.

 

Jego, podobnie jak większości siatkarzy, którzy byli częścią złotej kadry, nie ma w reprezentacji, która w 2018 roku broni tytułu sprzed czterech lat. Z tamtego składu do Bułgarii pojechali: środkowy Piotr Nowakowski, rozgrywający Fabian Drzyzga, libero Paweł Zatorski, przyjmujący Michał Kubiak oraz atakujący Dawid Konarski.

 

Kapitanem obecnej ekipy jest Kubiak, który tak ocenia szanse na obronę tytułu: - Na co stać tę drużynę? Trudno wyrokować. Przed mistrzostwami świata 2014 też niewielu mówiło, że możemy zajść daleko, przegrywaliśmy przed turniejem mecz za meczem, a jednak na końcu byliśmy szczęśliwi - mówi przyjmujący reprezentacji Polski.

 

21 września 2018 roku, w czwartą rocznicę finału MŚ 2014, zagramy z Argentyną w pierwszym spotkaniu drugiej fazy grupowej bułgarsko-włoskiego mundialu. Po pierwszej części turnieju, podopieczni Vitala Heynena mają na koncie komplet zwycięstw i znakomitą sytuację wyjściową przed kolejnymi spotkaniami.