W piątkową noc, po dramatycznym meczu z parą Sock/Anderson nawet duet Federer/Djokovic, mający wspólnie 34 wygrane turnieje Wielkiego Szlema, nie wystarczył do zwycięstwa na czarnym korcie Chicago. Po pierwszym dniu Laver Cup  w Chicago, tenisowa Europa prowadzi z ekipą Świata 3:1.

 

Już pięć miesięcy przed rozegraniem pierwszej piłki w Laver Cup, 22 tysiące miejsc w United Center było wyprzedanych. Pomimo, że to naprawdę droga dla kibica impreza (przyzwoite bilety na sesje popołudniowe i wieczorne zaczynały się od 250 dolarów, sięgając 1000) fani tenisa przyjechali, żeby zobaczyć w akcji Djokovica i Federera w grze pojedynczej. No i oczywiście licząc na to, że po raz pierwszy historii zagrają wspólnie w grze podwójnej.

 

Marzenie spełniło się w piątkową noc. John McEnroe, kapitan drużyny Świata był przekonany, że fenomenalnie serwujący Kevin Anderson (RPA), wspólnie z chyba obecnie najlepszym deblistą globu, Jackiem Sockiem (USA) wystarczy przeciwko parze Federer/Djokovic. “Wszyscy wiemy, co te chłopaki potrafią w singlu...ale to gra podwójna. Inna para kaloszy. Nie mogę się doczekać!”. Mecz nie zawiódł. Pierwszy set w tie-breaku dla serbsko-szwajcarskiej pary supergwiazd tenisa, ale już w drugim secie widać było doświadczenie Socka, trzykrotnego triumfatora turniejów Wielkiego Szlema w grze deblowej, w wygranym 6:3 secie. W Laver Cup, trzeci set zastępuje dziesięciopunktowy tie-break, gdzie punkt za punkt było do stanu 4-4. Jedyny podwójny błąd serwisowy Rogera Federera w całym meczu dał deblowi Anderson/Sock przewagę, której nie oddali do końca - wygrywając seta 10-6 i cały mecz 6:7 6:3 10:6.

 

 

“Nie gramy zbyt wiele debla i to było widać. To było dla mnie wspaniałe doświadczenie grać debla wspólnie z Rogerem. Kochałem każdą minutę na korcie. Wiadomo, że chcieliśmy wygrać, ale ta dwójka miała najlepsze zagrania w najważniejszych momentach” - mówił Novak Djokovic. Odpowiadając, jak się grało w deblu z Novakiem, w porównaniu do pierwszej edycji Laver Cup, kiedy Federer występował w parze z Rafa Nadalem, Szwajcar odparł: “Oczywiście to są zupełnie inni zawodnicy, mieliśmy wtedy z Nadalem także innych rywali. Ale i wtedy, i dziś graliśmy bardzo dobrze, ale jak o zwycięstwie decyduje super tie-breaker to wszystko jest możliwe.  Były olbrzymie emocje, bo przecież grałem z kimś takim jak Novak, tenisistą mającym wspaniałą karierę. Miałem nadzieję, że jako team Federer/Djokovic będziemy mieli na koncie  zwycięstwo, bo pewnie już nigdy wspólnie nie zagramy. Więc może musimy zagrać jeszcze raz?!”.

 

Kiedy zapytałem Federera, czy pamiętając radość jaką sprawił mu dziesięć lat temu w Pekinie złoty medal w grze deblowej (wspólnie ze Stanem Wawrinką), myśli jeszcze o zagraniu debla w jednym z turniejów Wielkiego  Szlema, Roger nie wahał się z odpowiedzią: “Nie dam rady, mój organizm już nie da rady, mój team na to nie pozwoli, bo jakby coś nie wyszło w grze pojedynczej, to zaraz winę zwalono by na to, że gram w debla. Wtedy, na igrzyskach w Pekinie, czerpałem energię od Stana. Niestety, te czasy już nie wrócą”.