Marcin Lepa: Jest znowu uśmiech, moc, energia i luz?

 

Bartosz Kwolek: Po długiej podróży z tym luzem i uśmiechem jest tak średnio. Fakt, że znaleźliśmy się w najlepszej szóstce turnieju sprawia, że osiągnęliśmy nasz plan minimum. Teraz każdy mecz jest jak finał, więc na dużym spięciu daleko nie zajedziemy. Dlatego musimy robić to co najlepiej potrafimy oraz przede wszystkim trzeba cieszyć się grą.

 

Jacy byliśmy w meczu przeciwko Serbii? Wyluzowani, spięci, bo wypaliło genialnie.

 

W tym meczu nie mieliśmy nic do stracenia. Mieliśmy wielką motywację, ale również luz. Myślę, że było widać zabawę z naszej strony, w takim pozytywnym znaczeniu tego słowa. Cieszyliśmy się każdą piłką. Każda dobra akcja nas napędzała aż tak, że łomot był straszny.

 

Mówisz, że znasz swoje miejsce w szeregu, ale jak patrzysz na Kubę Kochanowskiego, to co czujesz? Zazdrościsz mu?

 

To jest mój dobry kolega, znamy się od wielu lat. Nie zazdroszczę mu tylko kibicuję i cieszę się, że przeciera szlaki nie tylko dla mnie, ale dla innych młodych chłopaków. Udowadnia, że mając 21 lat można grać w pierwszej "szóstce". Nie ma mowy o żadnej zazdrości.

 

Cała rozmowa z Bartoszem Kwolkiem w załączonym materiale wideo.