Cztery lata temu, gdy Polacy sięgali po mistrzostwo świata na własnej ziemi, Kurkowi nie było dane odebrać złotego medalu. Na kilka tygodni przed turniejem Stephane Antiga odesłał siatkarza do domu i ten całą imprezę mógł tylko oglądać przed telewizorem. W 2018 roku atakujący stał się jednak niezwykle ważną częścią kadry, która w Bułgarii i we Włoszech broniła mistrzowskiego tytułu. Doprowadził reprezentację aż do finału, w którym ograliśmy Brazylię 3:0. Sam Kurek został zaś nagrodzony tytułem MVP całego turnieju.

W poniedziałek cała reprezentacja Polski wracała do kraju samolotem z Mediolanu. Pierwotnie biało-czerwoni byli spodziewani w kraju ok. godzinie 13.00, ale z powodu usterki samolotu rejsowego lot się opóźnił. LOT wysłał do Włoch drugą maszynę, którą drużyna trenera Vitala Heynana wróciła do Polski ok. 17.00. Kurek odniósł się do tej sytuacji podczas powitania na lotnisku imienia Fryderyka Chopina. Zanim jednak zabrał głos, musiał przebić się przez tłum kibiców skandujących jego nazwisko.

- Dzisiaj spóźniliśmy się parę godzin, ja się spóźniłem 4 lata, ale już jestem na tej imprezie. Jak wjechać to od razu z buta. Bez tych chłopaków nic nie byłoby jednak możliwe. Jak na wojnę to z nimi... i z wami. Dziękujemy bardzo - powiedział atakujący, a fani na jego słowa zareagowali gromkim śmiechem, kolejnymi okrzykami i brawami dla naszego siatkarza.

Cała sytuacja w załączonym materiale wideo.