Kibice zgromadzeni na stadionie w Białymstoku byli świadkami słabego widowiska w wykonaniu swoich ulubieńców. W pierwszej połowie żadna z drużyn nie oddała celnego strzału na bramkę. Pełna niedokładnośći gra toczyła się głównie w środku pola. Próby rozgrania składnej akcji najczęsciej przerywane były faulem lub stratą.

 

Z kolei drugie 45 minut to absolutna dominacja Śląska Wrocław. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego bardzo szybko znaleźli drogę do bramki gospodarzy. Już w 49. minucie Marcin Robak pokonał Mariana Kelemena, a 120 sekund później na tablicy wyników było już 0:2. Po niezłym dosrodkowaniu Cotry, Arkadiusz Piech strzałem z powietrza umieścił piłkę w siatce.

 

Śląsk nie zwolnił już tempa do końca meczu. Katem białostoczan okazał się Marcin Robak, bohater gości. Najpierw płaskim strzałem zza pola karnego podwyższył prowadzenie gości na 0:3. Były król strzelców Ekstraklasy dokończył dzieła zniszczenia w doliczonym czasie gry, strzelając swoją trzecią bramkę w poniedziałkowy wieczór. 

 

Lider z Białegostoku utrzymał miejsce w tabeli pomimo wysokiej porażki. Drużyna Ireneusza Mamrota zrównała się punktami z Piastem Gliwice, który w weekend pokonał Górnika Zabrze (1:0). Tylko jeden punkt dzieli wspomniane drużyny od Legii, Lechii oraz Korony. Śląsk dzięki zwycięstwu wskoczył na dziewiąte miejsce w tabeli.

 

Jagiellonia Białystok 0:4 Śląsk Wrocław

Bramki: Robak 49, 67, 90, Piech 51

 

Jagiellonia: Kelemen - Burliga (Savkovic '55), Runje, Mitrović, Guilherme - Kwiecień - Frankowski, Machaj (Świderski '55), Pospisil, Novikovas - Bezjak (Klimala ' 70).

 

Śląsk: Słowik - Broź, Celeban, Golla, Cotra - Pich (Gąska '90), Łabojko, Chrapek (Augusto '76), Cholewiak - Piech (Radecki '86), Robak.


Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 8 396