- Są mecze, takie właśnie jak nasze ostatnie spotkania na własnym stadionie z Lechem Poznań i z Legią w Warszawie, przed którymi piłkarzy nie trzeba motywować. W ogóle nie trzeba robić nic, aby dali z siebie wszystko. Ale są też takie konfrontacje, w których to my musimy wygrać. I taką właśnie potyczką jest nasz niedzielny mecz w Gdyni z Zagłębiem – przyznał Smółka.

 

Po ośmiu kolejkach gdynianie mieli na koncie siedem punktów, ale w dwóch ostatnich spotkaniach znacząco podreperowali swój dorobek. Żółto-niebiescy pokonali u siebie Lecha 1:0 oraz zremisowali na wyjeździe z Legią 1:1.

 

- Wiele osób stawiało nas przed dwoma poprzednimi meczami w krytycznej sytuacji i wietrzyło, że dojdzie po nich w Arce do zmiany trenera. Ja jednak byłem spokojny, bo wiedziałem, że liga jest niesłychanie wyrównana i wiedziałem też, ile punktów mogliśmy mieć na koncie. Gdybyśmy uzbierali nie 11, a 16 punktów, wszyscy byliby zachwyceni, a właśnie na 16 punktów zasłużyliśmy. Na razie jednak chcemy znaleźć się w górnej połówce ekstraklasy i mecz z Zagłębiem pokaże, czy drzwi do ligowej czołówki zostaną przed nami uchylone, czy jednak na pewien czas zamknięte – stwierdził.

 

Szkoleniowiec Arki przekonuje, że w niedzielnym spotkaniu z ekipą z Dolnego Śląska, który rozpocznie się w Gdyni w niedzielę o 15.30, jego drużynę czeka trudne zadanie. Rywale powinni bowiem być niezwykle zmotywowani.

 

„Zawsze mówię to co myślę i moim zdaniem lubinianie przegrali w ostatnim meczu u siebie z Pogonią Szczecin 0:2 przez nieprzemyślaną działalność medialną. Jeśli prezes klubu chodzi po wszystkich mediach i opowiada różne historie, na czele z taką, że trener gra o swoją głowę, to jest to bardzo słabe. Jestem pewien, że w niedzielę drużyna pójdzie za trenerem Mariuszem Lewandowskim, bo w podobnej sytuacji w Arce piłkarze byliby zaangażowani na 150 procent” – zapewnił.

 

W 10 meczach gdynianie stracili tylko 10 bramek, czyli razem z Wisłą Kraków najmniej ze wszystkich drużyn. Z drugiej strony nie imponują skutecznością, bo strzelili tylko dziewięć goli.

 

- Nie uważam żebyśmy mieli najlepszą obronę w lidze i nie zgadzam się też ze stwierdzeniem, że dysponujemy najsłabszym atakiem. Chciałbym oczywiście zdobywać jak najwięcej bramek, ale jeśli w 40 spotkaniach strzelimy tylko 20 goli, ale wygramy 20 spotkań, na pewno nie będę narzekał – podkreślił.

 

Smółka nie ukrywa, że przed niedzielną konfrontacją sytuacja kadrowa w jego zespole nie jest najlepsza. - W Warszawie stoczyliśmy niesamowitą bitwę. Fizycznie przeciwstawiliśmy się mistrzom Polski i dlatego nie przegraliśmy tego spotkania, ale kosztowało nas ono sporo zdrowia. Jesteśmy po nim bardzo przetrzebieni. Niektórzy zawodnicy wyglądali jakby zderzyli się z tirem, kilku nie przepracowało w pełni ostatniego treningowego mikrocyklu i w meczu z Zagłębiem możemy spodziewać się wielu zmian w składzie – podsumował trener Arki.