74-krotny reprezentant Polski został przez kibiców Górnika Zabrze wybrany do klubowej galerii sław. Zostanie ona odsłonięta w przerwie piątkowego meczu ekstraklasy piłkarskiej zabrzan z Lechem Poznań.
 
"Gdybym był otwarty i bym się tym zainteresował, to powiem nieskromnie, oferty dla mnie by się znalazły (w Polsce - PAP). Mam jednak swoje priorytety. Jestem usatysfakcjonowany tym co mam, tym, że jestem blisko rodziny. Ma ona Niemczech dobre warunki, a ja pracuję w wielkim klubie" - powiedział zawodnik, który pierwsze kroki w piłce nożnej stawał w Stoczniowcu Gdańsk, ale jeszcze jako młody zawodnik przeniósł się do Górnika.
 
Przyznał, że teraz wydaje się mało realnym, aby został szkoleniowcem pierwszej drużyny Schalke 04, ale „w piłce dziś jest tak, jutro inaczej. Szybko więc to może się zmienić z marzenia w cel” – dodał podczas konferencji prasowej były gracz Górnika Zabrze, VfL Bochum i zespołu z Gelsenkirchen.
 
Podkreślił, że bardzo się cieszy z wyróżnienia kibiców zespołu z Górnego Śląska, gdyż grając w Górniku nie zdołał odnieść jakiegoś wielkiego sukcesu: „Nie byłem mistrzem Polski, ani nie zdobyłem Pucharu Polski” - przypomniał.
 
Zdołał przyjechać w Niemiec na piątkową uroczystość, ale nie będzie mógł być obecny na zbliżających się spotkaniach piłkarskiej reprezentacji Polski, na Stadionie Śląskim w Chorzowie (z Portugalią i Włochami).
 
Wspominał, że poznał obecnego selekcjonera biało-czerwonych Jerzego Brzęczka w 1985 lub 1986 roku, na zgrupowaniu drużyny narodowej U-15.
 
„Co prawda brakuje mu doświadczenia trenerskiego, ale nie to jest najważniejsze. Ważne jest charyzma, a zapewne władze PZPN w nim ją zauważyły. To była decyzja bardzo odważna. Wiem, że każdy selekcjoner jest pod ostrzałem, ale proszę: dajcie mu trochę czasu. Wydaje mi się, że to jest bardzo trafne posunięcie” - powiedział Wałdoch do dziennikarzy
 
Nie chciał oceniać poziomu jedenastki Górnika, gdyż - jak przyznał - w tym sezonie, do tej pory nie miał okazji oglądać w całości meczu zabrzan.