Gdańszczanie są jedynym zespołem, który nie poniósł jeszcze porażki u siebie, a Zagłębie jednym z dwóch, obok Cracovii, które nie zanotowały wygranej na wyjeździe. W sześciu spotkaniach na obcych stadionach beniaminek ekstraklasy zdobył tylko punkt.

 

Lechia szybko, bo już w 8. minucie objęła prowadzenie. Co prawda strzał Konrada Michalaka został zablokowany, ale piłka trafiła do stojącego na linii pola karnego Patryka Lipskiego, który mierzonym uderzeniem z woleja umieścił ją przy słupku.

 

W 15. minucie biało-zieloni mogli podwyższyć prowadzenie. Zastępujący Dawida Kudłę, który w ostatniej zremisowanej 1:1 potyczce z Cracovią otrzymał czerwoną kartkę, Matko Perdijic złapał piłkę zagraną przez własnego obrońcę i arbiter podyktował rzut wolny dla gospodarzy z 10. metra. Lipski krótko podał do Daniela Łukasika, ale ten został zablokowany przez Tomasza Nowaka.

 

Zamiast 2:0 dla gdańszczan w 23. minucie zrobiło się 1:1. Po składnej akcji gości, w finale której Konrad Wrzesiński zagrał do Vamary Sanogo, a pozostawiony bez opieki najlepszy snajper Zagłębia z siódmego metra pokonał Zlatana Alomerovica.

 

Obie drużyny nadal grały otwarty futbol i dążyły do zmiany wyniku. W 30. minucie Nowak próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy z ostrego kąta, natomiast później gorąco zrobiło się pod bramką sosnowiczan. Najpierw Jarosław Kubicki uderzył obok słupka, a za chwilę Perdijic z trudem wybił piłkę na róg po strzale Lukasa Haraslina i rykoszecie.

 

I kiedy wydawało się, że na przerwę zespoły zejdą przy stanie 1:1, w doliczonym czasie pierwszej połowy Lechia zdobyła drugą bramkę. Efektownym dryblingiem popisał się Haraslin, który „zakręcił” po lewej stronie dwoma zawodnikami przyjezdnych i posłał piłkę na środek pola karnego, a Kubicki tylko dopełnił formalności i z bliska umieścił ją pod poprzeczką.

 

Po wznowieniu gry lechiści szybko podwyższyli prowadzenie. W 51. minucie Arkadiusz Jędrych sfaulował w polu karnym Haraslina, a „11” wykorzystał Flavio Paixao.

 

W 60. minucie Lipski znakomicie obsłużył Michalaka, ale ten nie wykorzystał dogodnej sytuacji. 180 sekund później środkowy pomocnik gospodarzy nie szukał już lepiej ustawionych kolegów tylko po indywidualnej akcji i uderzeniu z 18. metra zdobył swoją drugą bramkę. Przy prowadzeniu gdańszczan 4:1 tempo wyraźnie spadło, co nie znaczy, że brakowało okazji do zdobycia kolejnych bramek. W 89. minucie Perdijic obronił uderzenie Michalaka, a w doliczonym czasie Alomerovic strzał głową Sanogo.

 

Lechia Gdańsk - Zagłębie Sosnowiec 4:1 (2:1).

Bramki: Lipski 8, 63, Kubicki 45+1, Paixao 51 (k), 4:1 Patryk Lipski (63) - Sanogo 23

 

Lechia Gdańsk: Zlatan Alomerovic - Joao Nunes, Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenovic - Konrad Michalak, Jarosław Kubicki, Daniel Łukasik (81. Tomasz Makowski), Patryk Lipski, Lukas Haraslin (84. Karol Fila) - Flavio Paixao (74. Artur Sobiech)

 

Zagłębie Sosnowiec: Matko Perdijic - Michael Heinloth, Arkadiusz Jędrych, Mateusz Cichocki, Zarko Udovicic - Konrad Wrzesiński (81. Dejan Vokic), Sebastian Milewski, Tomasz Nowak (73. Junior Torunarigha), Szymon Pawłowski, Alexandre Cristovao (86. Giacomo Melo) - Vamara Sanogo

 

Żółte kartki: Nalepa - Jędrych

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 10 023.