Bożydar Iwanow: Ja wiem, że reprezentacja Polski to nie jest koncert życzeń. Pokazał to również Jerzy Brzęczek w Bolonii. Wszyscy się spodziewali, że skoro gramy z Włochami to zagrają Milik, Linetty, Szczęsny. Zdaję sobie sprawę, że piłkarze mają zupełnie inną motywację, gdy kadra gra w kraju, w którym grają na co dzień. Jak Ty więc oceniasz to ustawienie, na jakie w Bolonii zdecydował się Brzęczek?

Bogusław Kaczmarek: W ogóle w Bolonii pojawiło się parę nazwisk, o których nie pomyślelibyśmy w ogóle, że mogą być w kadrze. Praca selekcjonera polega jednak na odwadze do podejmowania trudnych decyzji. Czy one były właściwe? Wszyscy teraz mówimy, że trzeba wstawić Piątka. W meczu z Irlandią gdy dostał szansę, to szału nie było, zresztą tak jak w przypadku całej reprezentacji. Z drugiej strony regularnie strzela w Serie A i nawet Szewczenko nie miał takiego początku we Włoszech jak Piątek.

B.I.: Ciężko oczekiwać od Piątka, żeby on w debiucie w reprezentacji zdobył trzy bramki... Ja podaję zawsze przykład Macieja Żurawskiego, który w pierwszych siedmiu meczach szkockiej Premier League nie strzelił żadnego gola. W każdym meczu wychodził jednak w podstawowym składzie, bo trener miał do niego zaufanie. W którymś momencie "Żuraw" zaczął trafiać.

B.K.: Na pytanie dlaczego postawił pan na tego piłkarza odpowiedź jest prosta - "ja widzę w nim to, czego Pan nie widzi".

Cezary Kowalski: My oczekujemy przejrzystych zasad, jeśli chodzi o powołania - ten powinien grać, bo strzelił osiem goli, a ten nie powinien być powołany, bo nie łapie się nawet na ławkę.

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.