Kostyra: Góralu, dziękujemy!

Sporty walki

Przyznaję się, że wiele razy przed walkami polskich bokserów (szczególnie tych, których bardzo lubię) popełniałem identyczny błąd - bardziej myślałem sercem niż rozumem. I chociaż doświadczenie mówiło mi, że serce zawsze wystrychnie rozum na dudka, znów uległem ułudzie.

Przed walką Tomasza Adamka z Jarrellem Millerem w Wintrust Arenie w Chicago, serce mi podpowiadało: "Tomek nie jest faworytem, ale może sprawi sensację i pokona Millera. Uwierz!". Wygląda na to, że nie warto wierzyć sercu. Miller brutalnie znokautował "Górala" w drugiej rundzie.

Przed walką dochodziły z obozu Tomka sygnały, że jest rewelacyjnie szybki, miał wspaniały obóz treningowy, najlepszych z możliwych sparringpartnerów (ex. mistrza świata Bermane’a Steverna i byłego pretendenta do mistrzostwa świata Bryanta Jenningsa), superspeca od przygotowania fizycznego Jakuba Chyckiego i kucharza, który dbał o jego odżywianie. Wszystko na nic, wieku nie udało się oszukać. Zawiodły przede wszystkim nogi, były dziwnie ciężkie. Gdyby miał nogi Usyka, mógłby obtańcować Millera i wygrać. Ale co tu gdybać, nie miał nóg Usyka i nie dał rady.

"Big Baby" Miller był w tej walce od "Górala" aż o 41 kilo cięższy. Ważył 144 kg przy 103 kg Adamka. To było istotne, ale nie najważniejsze, był taki bokser Eric Butterbean Esch, który – gdy walczył w 2007 roku z Joe Siciliano – ważył 417 funtów, czyli 187 kg i wygrał przed czasem w drugiej rundzie.

Tych, którzy teraz nie szczędzą krytyki Adamkowi i jego promotorowi za to, że wybrali najtrudniejszego rywala z możliwych, a nie słabszego, za podobne pieniądze, powiem krótko: "W życiu trzeba mieć marzenia. Nie zawsze się udaje je zrealizować, ale próbować trzeba". Tomek miał marzenie, że jeszcze wróci do wielkiej bokserskiej gry i próbował. Nie udało się, zapłacił za to przegraną przez nokaut.

Ta porażka oznacza, że to jest definitywnie koniec kariery mistrza świata dwóch wag. Za trzy miesiące Tomkowi stukną 42 lata i Matiemu Borkowi, który ostatnio wspomagał "Górala", pozostaje już tylko zorganizowanie Tomkowi pożegnalnej walki w Polsce z łatwiejszym rywalem, który będzie w zasięgu możliwości Adamka. Góral zasługuje na wspaniałe pożegnanie z polskimi kibicami, którym dostarczył tylu pięknych wzruszeń.

Góralu, dziękujemy! Szukaj paszportu i przyjeżdżaj do Polski wiosną na pożegnanie z kibicami.

PS. Po tej walce będę kibicował Jarrellowi Millerowi, żeby wywalczył mistrzostwo świata. Zdobył moje serce tym, jak zachował się po walce. Przyklęknął w ringu przed pokonanym Adamkiem i go pocieszał. Potem zjawił się w pokoju hotelowym i znów przepraszał ze łzami w oczach i Tomka i jego żonę, pocałował ją nawet w rękę. Gentleman.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze