Aleksandra Szutenberg: W piątek rusza liga mistrzów świata. To fantastyczna informacja dla kibiców, którzy będą mogli oglądać naszych złotych medalistów tej wielkiej imprezy na parkietach w Polsce.

 

Marek Magiera: To prawda, w PlusLidze wystąpi dwunastu zawodników. To z automatu podwyższa jakość tych rozgrywek. Mam nadzieję, że będziemy się nimi emocjonować do samego końca i że więcej drużyn będzie zaangażowanych w to, żeby zdobyć mistrzostwo kraju.

 

W tym roku drużyn będzie mniej, bo nie szesnaście, jak rok temu, a czternaście. Jest też kilka zmian regulaminowych.

 

Fakt, że rozgrywki liczą czternaście drużyn, to bardzo dobry ruch władz Polskiej Ligi Siatkówki. Jestem zwolennikiem ograniczenia jeszcze bardziej tego grona. Zmniejszy się liczba miejsc pracy dla zawodników, więc z automatu poziom ligi powinien wzrosnąć. Pamiętam optymalne rozwiązanie z dziesięcioma zespołami. Teraz może to trochę za mało, chociażby przez wzgląd na infrastrukturę. Dwanaście drużyn to będzie to, dlatego walka zespołów w dolnych rejonach tabeli powinna być niezwykle interesująca.

 

W tym roku Szczecin będzie miał przyjemność oglądać bardzo mocny zespół.

 

Drużyna jest ciekawie zbudowana, ale wiadomo, jak wyglądają tego typu projekty. Mam świeżo w pamięci to, o czym mówił Vital Heynen na konferencji prasowej po powrocie ze zwycięskich dla nas mistrzostw świata. Pracując z jedną grupą ludzi potrzeba trzech lat, by osiągnąć sportowe apogeum. Jego przypadek pokazuje, że po pięciu miesiącach również można wygrać coś fajnego. Stocznia wygląda na dobrze zbilansowany, silny zespół. Nie ma jednak drużyny, której nie można pokonać. Oczekiwania w Szczecinie są ogromne, nie wiadomo jak poradzą sobie z nimi główni bohaterowie. Na pewno będzie bardzo mocny nacisk ze strony kibiców, mediów, a przede wszystkim osób, które finansują ten projekt. Czy tak się da? Pokażą pierwsze spotkania. Jestem ciekaw, jak będzie się tam rotowało zagranicznymi zawodnikami. W Stoczni jest ich sporo, a miejsca tylko trzy. Więcej nie może wystąpić na naszych boiskach.

 

Jestem ciekawa, czy mistrzowie świata pojawią się od razu na parkietach PlusLigi. Kiedy oni dostaną czas na odpoczynek? Przecież dostali naprawdę mocno w kość w ostatnich tygodniach.

 

Czasu nie ma w ogóle. Sam jestem ciekaw, jak to będzie wyglądało. Ostatni do drużyny wrócili zawodnicy PGE Skry Bełchatów. Byłem na turnieju Giganci Siatkówki w Wieluniu. Widziałem Dawida Konarskiego, który nie był naszym podstawowym zawodnikiem na mistrzostwach świata, ale przeszedł cały cykl reprezentacyjny. Po jego zachowaniu widać, że forma spada. To nieuniknione. Ci, którzy byli na mistrzostwach zanotują więc spadek formy. Najprawdopodobniej będzie to drugi, trzeci tydzień rozgrywek. Liga zaczyna z przytupem, bo czasu na to, by wydłużyć ten sezon nie ma. Przyszły rok pełen turniejów eliminacyjnych będzie bardzo ciężki. 

 

Kandydaci do walki o medale?

 

Myślę, że tu za wiele się nie zmieni. Skra jest silna, Resovia po przejściach, ZAKSA to marka sama w sobie. Jastrzębski węgiel też ma ogromne aspiracje. Miałem przyjemność prowadzić prezentację tego zespołu i z ust prezesa usłyszałem, że drużyna będzie bić się o medale. Ogromne ambicje są też w Warszawie, gdzie ONICO w porzednim sezonie jednym punktem wypadło z walki o medale. W tym roku z pewnością będzie chciało ten wynik poprawić. Rewelacja poprzedniego sezonu - AZS Olsztyn - też nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Trefl Gdańsk i Czarni Radom na pewno również włączą się do walki.

 

Jak ważny jest początek sezonu?

 

Poprzednie zmagania pokazały, że jak się na początku pogubi się punkty z tymi teoretycznie słabszymi drużynami, to na koniec może ich zabraknąć. Trzeba bić się o każdy punkt i każde zwycięstwo od samego początku. Na to liczymy. Cieszmy się, bo to będzie świadczyć o tym, że to naprawdę liga mistrzów świata.

 

Transmisje meczów PlusLigi na sportowych antenach Polsatu!