Opiekun „Oranje” na pytania o pierwszy duży krok do powrotu Holandii na europejski top odpowiedział w swoim dość szorstkim stylu. „Jaki powrót? Będziemy mogli o tym mówić nie tylko wtedy, gdy awansujemy do Mistrzostw Europy, ale dopiero gdy odniesiemy tam dobry rezultat.”

 

W przeciwieństwie do nas „Pomarańczowych” zabrakło zarówno na EURO 2016 jak i Mistrzostwach Świata. Odbudowa ich pozycji trwa zatem dłużej niż miało to miejsce w naszym przypadku i pięcioletniej kadencji Adama Nawałki, który zastąpił Waldemara Fornalika. Koeman w ataku nie ma nikogo takiego jak Robert Lewandowski. Musiał odkurzyć dla reprezentacji napastnika Besiktasu Ryana Babbela czy korzystać z „odpalonego” z Manchesteru United Memphisa Depaya. W bramce stoi rezerwowy Barcelony Jasper Cillessen. W kadrze są też zawodnicy … Atalanty Bergamo – Marten De Roon i Hans Hateboer. Tylko, że w przeciwieństwie do Arkadiusza Recy, każdy z nich w klubie z Serie A gra. Mimo, że w ojczyźnie obaj wcale nie przeszli przez sito Ajaksu Amsterdam, PSV Eindhoven czy Feyenoordu Rotterdam, a w ich CV widnieją takie kluby jak FC Groningen, S.C. Heerenveen czy Sparta Rotterdam.

 

Koeman ma swoją koncepcję, nie szuka kwadratowych jaj. Po krótkich wiosennych eksperymentach z grą na trójkę środkowych obrońców i dwa wahadła, którą dla Holendrów z powodzeniem wymyślił na Mistrzostwa Świata w Brazylii Luis Van Gaal, wrócił do klasycznego dla Holendrów 1-4-3-3 i w meczach o punkty tego nie zmienia. Dziś zarówno jego jak i piłkarzy czeka kolejny trudny mecz – z numerem jeden światowego rankingu Belgami. Niby to mecz towarzyski ale w „Derbach Beneleksu” takie określenie nie nic wspólnego z prawdą. Tu gra pójdzie „na noże”. A w listopadzie? Najpierw w Lidze Narodów przyjeżdża Francja, potem rewanż z Niemcami. „Pomarańczowa” jesień będzie dla fanów "Oranje" wyjątkowo atrakcyjna.

 

Retransmisja meczu Belgia - Holandia w Polsacie Sport od godziny 00:30.