Ivanauskas podkreślił różnicę dzielącą elitę od jej zaplecza.

 

- Część z zawodników nie wskoczyła jeszcze mentalnie na ten wyższy poziom. Mam nadzieję, że do najbliższego meczu trochę się to zmieni. Oglądałem ostatnich pięć meczów Zagłębia i uważam, że gdyby nie pech, mielibyśmy przynajmniej cztery punkty więcej – ocenił.

 

Dodał, że będzie rozmawiał z piłkarzami indywidualnie i wiele się powinno zmienić w grze drużyny już w sobotnim spotkaniu ligowym z Miedzią Legnica w Sosnowcu.

 

- Grałem i pracowałem jako trener poza Litwą. Wiem, jak się czują zawodnicy zagranicą i jak do nich dotrzeć. To jest mój duży plus – stwierdził.

 

Litwin zastąpił Dariusza Dudka, który zrezygnował z pracy w Zagłębiu po ostatniej wyjazdowej porażce z Lechią Gdańsk 1:4. Dudek wiosną wprowadził Zagłębie do ekstraklasy, była to jego pierwsza praca w roli głównego szkoleniowca.

 

Asystentem szkoleniowca został były reprezentant Litwy, gracz m.in. Widzewa Łódź i Polonii Warszawa Robertas Poskus.

 

- Trener grał i uczył się fachu w Niemczech. Potrafi utrzymać dyscyplinę w zespole, od zawodników wymaga solidnej pracy, biegania – rekomendował swojego szefa Poskus.

 

W obecnych rozgrywkach sosnowiczanie w 11 kolejkach zdobyli siedem punktów i stracili najwięcej bramek w lidze - 24. W tabeli zajmują przedostanie miejsce.

 

Prezes Zagłębia Marcin Jaroszewski przyznał, że chociaż rozpatrywał wiele kandydatur jako następców Dudka, to konkretne rozmowy przeprowadził tylko z Ivanauskasem i Tomaszem Kaczmarkiem. Ten ostatni, mieszkający w Niemczech, był w przeszłości asystentem selekcjonera kadry Egiptu.

 

- Zdecydowało doświadczenie, a także dobre poruszanie się w strefie multi-kulti. Trener posługuje się czterema językami, pracował w kilku krajach, a my mamy wielu obcokrajowców w naszej szatni. Mieliśmy również informacje od ludzi, z którymi współpracujemy, odnośnie trenera Ivanauskasa i stąd decyzja, aby ten doświadczony szkoleniowiec rozpoczął z nami pracę – wyjaśnił Jaroszewski.