Maciej Turski: Kamil powracasz po długiej przerwie do walki na gali KSW 46. Przerwa najdłuższa w Twojej zawodowej karierze. Są pewne obawy z tym związane?


Kamil Szymuszowski: Miewałem już podobne przerwy w karierze. Miałem kontuzję, więc ta przerwa była już uzasadniona. Jest głód walki, jestem chętny kolejnych pojedynków i mam nadzieję, że nie będzie to miało wpływu na moją dyspozycję.

 

Powrót specyficzny, bo dawno nie wracałeś po porażce. Walka z Grzegorzem Szulakowskim zatrzymała passę dziewięciu wygranych z rzędu. Liczyłeś na mocne zestawienie czy walkę, która pomoże Ci powrócić na dobre tory?


Mam już na swoim koncie wystarczająco dużo walk, zaczynam mieć już swoje lata, więc nie ma miejsca na walki na przetarcie. Nie interesują mnie walki z debiutantami, walki na przetarcie.


Czy jest dodatkowa presja związana z tym, że trzeba wrócić na zwycięską ścieżkę? Powracasz po przegranej, a wcześniej wygrane pojedynki, ich styl, nie wszystkich przekonały...


Zdaję sobie z tego sprawę, ale zostawiam tę myśl daleko od siebie. Robię to dla siebie, bardzo kocham swoją pracę i robię to z wielką przyjemność. Presja nie jest mi potrzebna. Chciałbym jedynie dać w końcu dobrą, widowiskową walkę.


Na pewno w starciu z Arturem Sowińskim będzie do tego okazja. Byłeś zaskoczony, że to właśnie Ty będziesz nowym weryfikatorem "Kornika" w dywizji lekkiej?


Artur miał już okazję w przeszłości bić się w tej kategorii wagowej. Miał przecież nawet okazję rywalizować o pas tej dywizji. Jak zareagowałem? Byłem bardzo zadowolony. To bardzo mocny zawodnik, były mistrz, więc pozostaje mi tylko się cieszyć.


Artur przegrywał trzy z czterech ostatnich walk. Jakie widzisz przyczyny w ostatnio niezbyt dobrej postawie "Kornika"? Zbijanie wagi czy coś więcej?


Myślę, że gubienie kilogramów robiło swoje. W jego wykonaniu to było nieludzkie i na pewno wpływało negatywnie na jego postawę w klatce.


Myślisz, że w jego wypadku przejście do kategorii lekkiej to dobre rozwiązanie?


Moim zdaniem powinien zostać w kategorii piórkowej, ale zmienić nieco przyzwyczajenia dietetyczne - unormować wagę i mniej kilogramów tracić "wodą". Jak mu pójdzie w lekkiej? Miał okazję tu walczyć, miał okazję już to poczuć, ale zobaczymy w klatce jak to się przełoży na praktykę już 1 grudnia.


Masz poczucie, że obaj znajdujecie się na krawędzi i jeden z Was w tę przepaść po tej walce wpadnie?


Jak damy dobrą walkę to bez względu na ostateczne rozstrzygnięcie nie będzie to dla decydujący o przyszłości pojedynek. Nie myślę o tym, a o swojej dobrej postawie.


Na pewno w przygotowaniach pomaga fakt, że z Sowińskim bił się Twój klubowy kolega Marcin Wrzosek. Przygotowanie planu taktycznego w tej sytuacji jest łatwiejsze?


O to trzeba zapytać moich trenerów... Myślę, że jednak jest rozpracowany doskonale i kilka uwag od Marcina pomoże wykonać tę robotę jeszcze lepiej. Na pewno łatwiej przygotować się do walki z taką pomocą i jest niezwykle pożyteczne.

 

Marcin z Sowińskim nie ma najlepszych stosunków. Jak jest w Waszym wypadku?


W naszym wypadku jest zupełnie inaczej. Ich stosunki nie wpływają na nasze relacje. Jesteśmy kolegami, normalnie rozmawiamy.


Jaki pojedynek chciałbyś dać 1 grudnia na KSW 46?


Chciałbym prawdziwą "rąbankę" w stójce, która potrwa dwie rundy, a w trzeciej skończy się moją wygraną. Oczywiście to są moje marzenia, Będę gotowy na każdy scenariusz, ale liczę na stójkę. Artur pewnie też. Wydaje mi się, że w tej płaszczyźnie odbędzie się 90 % walki.


W załączonym materiale wideo rozmowa z Kamilem Szymuszowskim.