Obaj boksują w kategorii junior średniej i taka walka jest jak najbardziej możliwa. - Jeżeli Maciec pozostanie w mojej kategorii wagowej to chętnie zmierzyłbym się z nim w przyszłym roku. To dobry zawodnik. Duże wyzwanie. On jest numerem jeden w naszej wadze. Nie mówię, że chcę takiej walki od razu. Nie ukrywam, że w 2019 roku chcemy się sprawdzić z kimś lepszym. Chciałbym na pewno stoczyć jeszcze jakieś walki aby nabrać doświadczenia ale jeśli trener uzna, że jestem gotowy to mi wystarczy. Ja sam również nie zgodziłbym się na taki pojedynek jeśli bym uważał, że nie mam szans. Maciec jest w moim zasięgu - podkreśla Gardzielik.

 

Wywołany do tablicy Łukasz Maciec odpowiada - Przecież on dopiero przeszedł na zawodowstwo. Ile ma walk? 8? On stawia siebie trochę w sytuacji, w której ja bylem kiedyś. Całe życie chciałem walczyć z Jonakiem i Jackiewiczem. Nie udało się. Gardzielik musi się zastanowić kto miałby za naszą walkę zapłacić...Dla niego to oczywiście szansa wybicia się na moich plecach. Boks to jest biznes. Czy to biznesowo będzie dla mnie dobre? Jeżeli tak to nie ma problemu. Z tym, że ja mam inne plany. Chcę stoczyć jedną może dwie walki i szukać pojedynków zagranicą, za większe pieniążki. Po co mam się u siebie rozbijać za złotówki. Gardzielik chciał pewnie bronić Patryka Szymańskiego, którego kolejny raz wyzwałem do walki. Niedawno Szymański mówił, że ja to nie jego poziom, że muszę stoczyć kilka pojedynków żeby dostać szansę walki z nim...Śmieszne...Ciekawe co myśli teraz, po ostatniej klęsce. A z Kamilem Gardzielikem mogę bić się zamiast Bonellego. Niech tylko ktoś wyłoży 50 tysięcy złotych i walczymy. Chociaż myślę, że lepsza dla Kamila byłaby walka z... Patrykiem Szymańskim.

 

To na razie tylko słowa. Maciec kończy przygotowania do gali w Lublinie. 26 października zmierzy się z Damianem Ezequielem Bonellim. - Do limitu, który ustaliliśmy na maksymalnie 72 kilogramy brakuje mi 2,3 kilo ale waga schodzi treningowo i nie będzie z tym problemu - zaznacza pięściarz z Lublina. - Zakończyłem fazę sparingów. Chciałem zrobić to wcześniej żeby mieć więcej czasu na regenerację. Sparowałem z chłopakami z klubu. Z trenerem Władysławem Maciejewskim opracowaliśmy kilka konkretnych akcji na Bonellego. Lewy sierpowy czy odejście i lewy dół, lewy góra. Podobne akcje, którymi Argentyńczyka wykończył Maciek Sulęcki. Kombinujemy też w półdystansie. Trudno jednak powiedzieć czego spodziewać się po Bonellim. Czy będzie szedł do przodu, czy będzie bił z kontry. Zresztą, jak zawsze, scenariusz jest prosty. Wejść i się lać. Jest lekki stres bo 8 miesięcy nie boksowałem. Złapałem z 10 kilogramów. Jestem zmęczony przygotowaniami. No i dochodzi presja kibiców. Walczę u siebie a nikt nie wie na co stać Bonellego. Miał 6 tygodni na przygotowania - kończy Maciec.

 

Walką wieczoru gali B.ILO Boxing Night w Lublinie będzie obrona pasa WBO w wadze super piórkowej przez Ewę Brodnicką. Rywalką polskiej mistrzyni będzie pięściarka z Afryki Nozipho Bell.

 

Tymczasem Kamil Gardzielik mocno trenuje do gali Copa Rocky Boxing Night 9 listopada w Koninie. Rywalem utalentowanego Polaka będzie Ukrainiec Dmytro Bereznii, który jest niepokonany w 6 walkach. - Widziałem jego wygraną z Kubą Dobrzyńskim na gali w Międzyzdrojach. Wiem ze to dobrze wyszkolony technicznie mańkut. Ukraiński styl, dużo pracuje na nogach. Dla mnie to druga walka w wadze junior średniej. Ciekawe jak będę wyglądał na tle mniejszego, szybkiego zawodnika - zastanawia się Gardzielik, który na co dzień trenuje w Warszawie z Andrzejem Liczikiem.

 

- Współpracujemy od stycznia tego roku. Zmiany na lepsze były widoczne już na walce w Kościerzynie. Mam duże doświadczenie z ringów amatorskich. Zawsze zgarniałem nagrody za najlepszego technika. Moje walki podobały się kibicom. Odkąd jestem zawodowcem wzmocniłem się również fizycznie i dalej nad tym pracujemy. Jestem zdeterminowany bo wiem, że nie wykorzystałem swojego potencjału w boksie olimpijskim. Przegrałem rywalizację z Tomkiem Jabłońskim przez co miałem mniej startów zagranicznych. W przyszłym roku planujemy z trenerem lecieć na sparingi do Anglii żeby złapać trochę doświadczenia. Moje mocne strony to na pewno lewy prosty i dobre ciosy z kontry. Zadaje mocne i wyraźne ciosy i nie boję się wymian. Forma przed najbliższą walką jest bardzo dobra. Sparuję m.in. z Jordanem Kulińskim i Maćkiem Sulęckim. Teraz dla mnie liczy się tylko najbliższa walka.

 

9 listopada na ringu w Koninie zobaczymy m.in. zawodowy debiut olimpijczyka z Rio Igora Jakubowskiego, który walczyć będzie w mocno obsadzonej w Polsce wadze junior ciężkiej.