Heroina, AIBA i igrzyska: czy da się uratować olimpijski boks?

Sporty walki
Heroina, AIBA i igrzyska: czy da się uratować olimpijski boks?
fot. PAP

Korupcja, przemyt heroiny, zorganizowana przestępczość, amerykańskie sankcje - to nie jest początek powieści kryminalnej, ale być może koniec amatorskiego boksu na igrzyskach olimpijskich. I to nie w odległej przyszłości, ale już podczas tych najbliższych - 2020 roku w Tokio.

Cała seria, w ostatnich latach, skandali sprawiła, że odpowiedzialna za boks amatorski (czyli olimpijski) organizacja AIBA jest w nieustannej wojnie nie tylko wewnętrznej, ale także z Międzynarodowym Komitetem Olimpijski (MKOl). Doszło nawet do tego, że szefowie Komitetu wydali ultimatum: jeśli obecny, główny kandydat na prezydenta AIBA, Gafur Rachimow zostanie wybrany za tydzień szefem amatorskiego boksu, to dyscyplina może zostać wykluczona z igrzysk w Tokio.

 

MKOl już teraz zamroził wypłaty wszelkich dotacji dla AIBA, które ciągle nie ma ma prezydenta. Ten ostatni, Wu-Ching-kuo podał się do dymisji w minionym roku w okolicznościach niezbyt jasnych - to znaczy jasnych dla tych, którzy zarzucali mu sprzeniewierzenie funduszy organizacyjnych. Na chwilę obecną (Serik Konokbajew z Kazachstanu zdaniem MKOl złożył dokumenty rejestracyjne zbyt późno) jedynym kandydatem na to stanowisko jest właśnie Rachimow - biznesmen z Uzbekistanu. W USA, Rachimow nie jest jednak znany jako biznesmen tylko... “największy przestępca Uzbekistanu”, z sankcjami nałożonymi za udział w działalności zorganizowanej grupy przestępczej.

 

Amerykańskie oskarżenia nie są niczym nowym, bo jak pisze w obszernym materiale amerykański “Forbes” Rachimow ma zakaz pojawiania się na igrzyskach od 2000 roku, a ostatnio nie otrzymał wizy na młodzieżowe igrzyska w Buenos Aires. Departament Skarbu USA uważa, że Rachimow jest członkiem Kręgu Braci, grupy przestępczej w Uzbekistanie zajmującej się - między innymi - przemytem heroiny. Rachimow zaprzecza wszelkim oskarżeniom, nic nie zostało działaczowi AIBA udowodnione, ale jest zrozumiałe, że MKOL nie chce mieć za wiele wspólnego z kimś uważanym w USA za groźnego przestępcę.

 

Czasu nie ma zbyt wiele. Wybór nowego prezydenta AIBA nastąpi już 3 listopada w Moskwie i jeśli zostanie nim Rachimow, Międzynarodowy Komitet Olimpijski praktycznie nie będzie miał wyboru - będzie musiał wykluczyć boks z programu igrzysk. Sam Rachimow także zdaje sobie z tego sprawę. “Jeśli AIBA powierzy mi funkcję prezydenta, to przekażę - także MKOl - wszystkie informacje związane z moją osobą. Nigdy nie stanę na drodze rozwoju amatorskiego, olimpijskiego boksu” - powiedział w ostatnim wywiadzie Rachimow sugerując, że ustąpi ze stanowiska, jeśli jego prezydentura miałaby wykluczyć dyscyplinę z igrzysk. Pojawiają się informacje, że Komitet może zorganizować swój własny turniej, ale to żadne pocieszenie dla tysięcy pięściarzy przygotowujących się na występy na olimpijskim ringu.

 

Jak drastyczna i historyczna byłaby decyzja MKOl? Boks jest częścią igrzysk od 1904 roku, ukazując nam po raz pierwszy wielkie, późniejsze talenty zawodowego ringu. Andre Ward, Wasyl Łomaczenko, Anthony Joshua, Oscar De La Hoya, Lennox Lewis, Ołeksandr Usyk, Władymir Kliczko, Sugar Ray Leonard, Joe Frazier, George Foreman czy Muhammad Ali - każdego z nich, przed wielkimi sukcesami wśród zawodowców, zobaczyliśmy najpierw na olimpijskim ringu.

 

Ważniejszy nawet od wartości sportowej (takie czasy) może być fakt, że przekazy TV z rywalizacji pięściarzy na igrzyskach są jednymi z najchętniej oglądanych - i to wszędzie: od USA do Chin. Dla sponsorów, utrzymujących praktycznie igrzyska przy życiu, wykluczenie boksu stawiałoby pod znakiem zapytania sens finansowania imprezy. Ale jak dałoby się pogodzić fakt, że najwięksi, wydający setki milionów sponsorzy pochodzą z USA, kraju uważającego ewentualnego prezydenta AIBA za przemytnika heroiny?!

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze