Przed trzecią kolejką rozgrywek Anderlecht jako jedyny zespół w grupie D nie zdobył punktu. To był więc mecz ostatniej szansy dla zespołu spod Brukseli, tak przynajmniej twierdziły belgijskie media. W kryzysie pogrążone jest także Fenerbahce, podczas tego spotkania miało się okazać, który z zespołów z tego kryzysu się wydobywa.

 

Początek był nieciekawy, gra toczyła się od dwudziestego do dwudziestego metra, sytuacji bramkowych nie było. w 25. minucie pierwsze ostrzeżenie wysłali zawodnicy gości. Benzia strzelił z 20 metrów, ale minimalnie niecelnie. W 28. minucie Saelemaekers został sfaulowany 17 metrów przed bramką przez Hasana Ali Kaldirima. Z wolnego strzelał Trebel, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Po kilkunastu sekundach Frei i Slimani przeprowadzają dwójkową akcję, reprezentant Algierii strzela lewą nogą, ale to była fatalna próba. Piłka wtoczyła się w ręce Didillona.

 

Chwilę później na bramkę gospodarzy strzelał Benzia. Didillon miał kłopoty ze złapaniem piłki, ale ostatecznie ją opanował. I natychmiast rozpoczął akcję, która przyniosła efekt. Piękne prostopadłe podanie Kumsa strzałem pod poprzeczkę wykończył Bakkali.

 

W 39. minucie Didillon uratował swój zespół przed stratą gola. Isla ze skrzydła wstrzelił piłkę w pole karne, a niepilnowany Frey strzelił z siedmiu metrów. Francuski bramkarz popisał się jednak wspaniałą interwencją i wciąż było 1:0 dla gospodarzy.

 

Mecz zrobił się naprawdę fascynujący. Z obu stron sunęły akcje na bramki, a bliżej zdobycia gola był Anderlecht. W 44. minucie z rzutu wolnego strzelał Kuns, ale piekielnie mocno kopnięta piłka trafiła w słupek.

 

W drugiej połowie tempo wciąż było zabójcze, a w ciągu 12 minut kibice obejrzeli trzy gole. Z pierwszego cieszyli się fani gospodarzy. Bakkali przejął długie podanie z prawej strony pola karnego, wbiegł z piłką w szesnastkę, strzelił lewą nogą i było 2:0. Cztery minuty później fatalny błąd popełnił Gerkens, który ze środka boiska podawał w stronę własnej bramki. Piłkę przejął Frei, podciągnął jeszcze kilka metrów i strzelił nie do obrony. Ta sytuacja wybiła z rytmu zawodników Anderlechtu, którzy stracili koncentrację i pozwolili gościom dojść do głosu. Wykorzystał to Ali Kaldirim. Kilka metrów przed bramką Didillona zatańczył z obrońcami "Fiołków" i pokonał zasłoniętego bramkarza.

 

Więcej goli nie było, choć oba zespołu próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoja korzyść. Niestety gra bardzo się zaostrzyła i sędzia pokazał w tym meczu aż 11. żółtych kartek.

 

Piłkarze Anderlechtu zdobyli pierwsze gole i zdobyli pierwszy punkt w tegorocznych rozgrywkach LE. Wciąż mają szansę na zajęcie drugiego miejsca, na którym obecnie jest Fenerbahce.

 

Wynik meczu grupy D 3. kolejki rozgrywek Ligi Europy:  

Anderlecht Bruksela - Fenerbahce Stambuł (1:0)


Gole: Bakkali 35', 49' - Frei 53', Hasan Ali Kaldirim 57'

Żółte kartki: Kums, Saelemaekers, Santini, Bakkali - Jailson, Isla, Skrtel, Slimani, Benzia, Elmas, Ali Kaldirim


Anderlecht: Didillon - Saelemaekers (86' Najar), Bornauw, Senneh, Lawrence - Gerkens (86' Dauda), Kums, Trebel, Saief - Bakkali, Santini

Fenerbahce: Harun Tekin - Isla, Neustadter, Skrtel, Hasan Ali Kaldirim - Benzia (73' Guctekin), Jailson, Reyes, Elmas (86' Potuk) - Frey, Slimani (74'Ayew)

 

Sędzia: Georgi Kabakov (Bułgaria)