Bilans derbowych konfrontacji jest znacznie korzystniejszy dla Lechii. W ekstraklasie trójmiejskie drużyny zmierzyły się 11 razy - dziewięć meczów zakończyło się triumfem gdańszczan, a w dwóch padł remis. Bramki: 20-10 dla biało-zielonych.

 

- O derbach z Lechią myślałem jeszcze przed swoim debiutem w Arce. Nie będę ściemniał, że to zwykły mecz o trzy punkty. To najważniejsze spotkanie. Nie tylko dla naszych kibiców, ale także dla nas, bo to dla nich gramy. Musimy czuć atmosferę derbów i związaną z nimi presją, bo to motywuje. Moja rola polega również na tym, aby mentalnie przypilnować zespołu, żebyśmy w sobotę kopali przede wszystkich piłkę – powiedział Smółka na konferencji prasowej w Gdyni.

  

W poprzednim sezonie gdańszczanie wywalczyli komplet dziewięciu punktów – dwa razy pokonali gdynian na ich terenie 1:0 i 2:1 oraz na własnym stadionie 4:2. Arce najbardziej we znaki dał się Portugalczyk Flavio Paixao, który zdobył w tych spotkaniach pięć bramek.

 

- Moim zdaniem nie ma potrzeby wracać do przeszłości. To są nowi piłkarze i nowe drużyny, a my chcemy pisać nową historię. Do pojedynku z Lechią staramy się jak najlepiej przygotować. Udzieliła mi się atmosfera tych derbów, pompujemy balon i chciałbym takie spotkania grać co tydzień. Z tym meczem związana jest oczywiście presja, ale presja musi być każdego dnia, bo sportowiec musi żyć pod presją.

 

Przed sobotnim spotkaniem, które rozpocznie się w Gdańsku o godzinie 18.00, Lechia jest wiceliderem, natomiast goście plasują się na ósmej pozycji. Gdynianie są ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji – w czterech poprzednim meczach zdobyli 10 punktów (ich rywale pięć), a tak udaną passą nie może pochwalić się w ekstraklasie żadna drużyna.

 

- Nasza forma nie ma przed derbami żadnego znaczenia. Dzięki ciężkiej pracy robimy progres, co potwierdziły ostatnie wyniki, ale takie mecze rządzą się swoimi prawami. Powiem chłopakom, że tak naprawdę dopiero w sobotę zobaczymy, czy stajemy się mężczyznami i idziemy w kierunku drużyny, która jest w stanie wygrywać wielkie spotkania.

 

W sobotnim meczu w Gdańsku piłkarze Arki nie będą jednak mogli liczyć na doping swoich kibiców.

 

- To przykre, że będziemy pozbawieni wsparcia naszych fanów. Mamy jednak świadomość, że tysiące kibiców będą trzymać za nas kciuki przed telewizorem. Chciałbym też, żeby 25 tysięcy ludzi w Gdańsku obrażało nasz zespół oraz prowokowało, bo to będzie nas dodatkowo motywować.