Grand Prix Japonii, kolejny raz obnażyło zawodników Yamahy, którzy niestety nie byli w stanie odeprzeć naporu Alexa Rinsa na Suzuki. Na domiar złego, gdyby nie błąd drugiego zawodnika na maszynie z Hamamatsu, śmiało można zaryzykować twierdzenie, że Iannone zakończyłby ten wyścig przed Rossim i Viñalesem. Ogromne problemy z silnikiem i niedopasowanie ramy i podwozia do, jak twierdzą inżynierowie Yamahy, zbyt miękkich opon Michelin, prowadzi do braku wyników, które satysfakcjonowałyby szefów Yamahy. 
 
Ciekawie zapowiada się w tym kontekście rywalizacja na Philip Island w najbliższy weekend. Położony nad oceanem tor, jest jednym z najszybszych w kalendarzu. Długie łuki i w zasadzie brak bardzo mocnych hamowań, mogą pomóc Yamasze. Valentino Rossi jest tutaj rekordzistą jeśli chodzi o ilość zwycięstw - 8 triumfów oraz 17 podiów w 21 wizytach w Australii zobowiązuje.  Co więcej, francuski dostawca opon, przygotowuje na tę rundę specjalną oponę, sztywniejszą i twardszą, asymetryczną, tak przednią, jak i tylną. Czy podobnie jak w  poprzednim roku, będzie to papierek lakmusowy dla Ducati, które w Australii miało ogromne problemy. Czy Marquez znajdzie wystarczająco motywacji, by dojechać do mety, co ostatnimi laty było trudnym zadaniem. Siedmiokrotny mistrz świata ma na swoim koncie jedynie trzy zwycięstwa w Australii, z czego dwa w MotoGP.