Aktualizacja: Według informacji przekazanej BBC na pokładzie helikoptera znajdował się właściciel Leicester Vichai Srivaddhanaprabha oraz jeszcze dwie osoby. Prawdopodobnie nie było tam syna włodarza Lisów, Aiyawatta Srivaddanaprabhy, który nie był obecny na meczu.
 
Po pierwszych ocenach eksperci mówią, że przyczyną katastrofy mogła być usterka tylnego wirnika.
 
Są także pierwsze komentarze naocznych świadków. - Jesteśmy w szoku. To zdarzyło się tuż przed nami w momencie opuszczania stadionu - powiedziała Stephanie Shilton, żona bramkarza Petera Shiltona. - Tuż po starcie helikopter zaczął się gwałtownie obracać i kierować ku ziemi. To było gwałtowne uderzenie i wielki wybuch na końcu parkingu samochodowego. Nie wiem czy znajdowali się nam jacyś ludzie - rzekł jeden z kibiców.
 
Zamieszczone w internecie zdjęcia i filmy z miejsca zdarzenia pokazują potężny pożar na parkingu w pobliżu stadionu. Policja hrabstwa Leicestershire poinformowała, że jest obecna na miejscu.
 
Wydarzenie wywołało poruszenie wśród piłkarzy Lisów i innych osób związanych z angielską piłką.
 

 

Mecz Leicester City z West Ham zakończył się remisem 1:1. W bramce gości, grających od 38. minuty w dziesiątkę, wystąpił Łukasz Fabiański. Pokonał go dopiero w końcówce spotkania Wilfred Ndidi. Polski golkiper nie miał żadnych szans, bowiem po strzale Nigeryjczyka z dystansu piłka odbiła się od jednego z graczy i zmieniła lot.