Na Torze Regatowym Malta, podczas ostatnich zawodów w tym roku, pojawili się zawodnicy z zaplecza kadry, a także liczne grono juniorów.

 

- Wszyscy zawodnicy, którzy startowali na mistrzostwach świata, zostali zwolnieni z tego startu. Oni przez ostatni czas odpoczywali i dopiero wracają do treningów. W Poznaniu powinni się pojawić wszyscy, którzy uczestniczą w innych programach, oraz ci, którzy starają się o wejście do pierwszej reprezentacji - wyjaśnił dyrektor sportowy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Bogdan Gryczuk.

 

Zawodnicy w tych regatach rywalizowali tylko na jedynkach i dwójkach. Pod nieobecność reprezentantów, wśród kobiet najlepsza była Gałek, która wygrała dwa wyścigi i raz była trzecia. Z kolei wśród mężczyzn we wszystkich trzech biegach zwyciężył Wicenciak.

 

Wioślarz KW O4 Poznań to ubiegłoroczny wicemistrz Europy w czwórce podwójnej, ale w tym sezonie nie wystąpił na najważniejszych imprezach międzynarodowych.

 

- Popełniłem błędy w przygotowaniu, nie byłem w dobrej dyspozycji na regatach otwarcia sezonu, zająłem dopiero ósme miejsce na jedynce. Wybroniłem się na dwójce, dlatego wciąż mogłem być w kadrze. Wyklarowała się jednak czwórka z młodymi zawodnikami, przywozili medale z różnych imprez, a trener nie zmieniał składu. I też nie mam do niego o to pretensji - powiedział Wicenciak, który nie zamierza składać broni.

 

- Jak widać, nie poddaję się, wciąż mam aspirację startować w reprezentacji. Trzy razy wygrałem i tym samym chcę pokazać trenerowi, że dobrze wchodzę w kolejny sezon. Mam nadzieję, że na wiosnę tę dyspozycję potwierdzę - dodał Wicenciak.

 

Tymczasem kadrowicze powoli zaczynają przygotowania do kolejnego sezonu. W listopadzie żeńska reprezentacja pojawi się w Zakopanem, a potem wyjedzie do Portugalii. Z kolei męska grupa wioseł długich spotka się w Wałczu na konsultacji. Podopieczni Aleksandra Wojciechowskiego (wiosła krótkie) wspólne przygotowania rozpoczną dopiero w grudniu.

 

Gryczuk pozytywnie ocenił miniony rok, choć na mistrzostwach świata w Płowdiw, poza złotym medalem kobiecej czwórki podwójnej, zabrakło znaczących rezultatów.

 

- Był udany start na mistrzostwach Europy w Glasgow, gdzie zdobyliśmy pięć medali. To było wyrównanie naszego rekordu w tych zawodach. Niestety, na mistrzostwach świata wielu naszych reprezentantów dopadło zatrucie jelitowe, szczególnie odczuli to zawodnicy z wagi lekkiej. Wczoraj na spotkaniu zarządu dokonaliśmy oceny naszych osad i uważamy, że reprezentacja jest wciąż mocna. W przyszłorocznych mistrzostwach świata mamy szansę na zdobycie wielu kwalifikacji do igrzysk olimpijskich - podkreślił Gryczuk.

 

Największym zmartwieniem dla związku jest słaba postawa ósemki, o której zwykło się mówić, że jest wizytówką każdej federacji. Najdłuższa osada nie wystartowała na mistrzostwach świata.

 

- Ósemka wszystko praktycznie przegrywała w tym sezonie i dobrze się stało, że jej nie wysłaliśmy do Płowdiw. Z tej osady stworzyliśmy dwójkę bez sternika i czwórkę bez sternika i ta druga załoga pokazała się z bardzo dobrej strony. Trzymanie starszych zawodników w ósemce, sprawiło, że w tej chwili nie mamy następców, a na to potrzeba sporo czasu - podsumował Gryczuk.