W październiku Popek zmierzył się na gali KSW 45 z Junem. W pierwszej rundzie wyglądał całkiem dobrze. Widać było, że dużo efektów przynoszą treningi z Robertem Złotkowskim i Kamilem Umińskim. W drugiej odsłonie Bośniak przejął kontrolę nad pojedynkiem i zakończył go uderzeniami w parterze. W związku z kolejną porażką pod znakiem zapytania stanęły kolejne występy Polaka w klatce.

- Są tacy, którzy potrafią mnie przekonać, że wart wrócić. Zobaczymy, jak to będzie. Nie mówię "tak", ale nie mówię też "nie". Wszystko wskazuje na to, że jeszcze gdzieś tam zawalczę. Muszę to porządnie przemyśleć z całym moim sztabem i zastanowić się, czy jestem tylko artystą, czy siedzi jeszcze we mnie sportowiec. Będę walczył, jak się da - stwierdził zawodnik wagi ciężkiej.

Dla Popka starcie z Junem było czwartym w klatce KSW. W grudniu 2016 roku przegrał z Mariuszem Pudzianowskim. Wrócił po półrocznej przerwie nokautując Roberta Burneikę. Później przyszły jednak kolejne porażki, najpierw z Tomaszem Oświecińskim, a następnie ze wspomnianym Bośniakiem. "Monster" sam przyznaje, że dla niego dużym problemem jest połączenie kariery sportowca i artysty muzycznego.

- Jestem pełen nadziei, że jeszcze powrócę. Chciałbym, ale to bardzo ciężkie wyzwanie połączyć sport z byciem artystą. Pomiędzy tymi dwoma zawodami jestem zagubiony - dodał.

 

Cała rozmowa z Popkiem w załaczonym materiale wideo.