- Minęło już trochę czasu, ale to nie jest dla mnie nic nowego. Czy po takim długim okresie czasu czuję głód? To już kolejny raz, gdy wracam po przerwie i za każdym razem byłem mocniejszy. Teraz też tak będzie! Moja noga po kuracji w Stanach Zjednoczonych jest już w całości.
 
Ostatni czas to dla Mańkowskiego obecność w American Top Team, który powoli staje się takim polskim klubem na Florydzie... Jakie były różnice między przygotowaniami za oceanem, a tymi w Polsce?
 
- Najbardziej w oczy rzuciła się... kasa. Każdy trener, każdy klub ma bardzo dużo pieniędzy, dzięki czemu mają komfort. Bardzo dużo sparingpartnerów, jest kilku trenerów od każdej płaszczyzny. Wszystko jest uporządkowane, a zawodnik nie musi się martwić o nic.
 
Na gali KSW 46 w Gliwicach "Diabeł Tasmański" zmierzy się z... "Żołnierzem Chrystusa", czyli Brucem Souto.
 
- Mój rywal ma sześć wygranych z rzędu... No i co z tego? Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. W swojej karierze miałem już wszelakie pozycje, ciągle jest to góra-dół. Walczyłem z zawodnikami bez porażek, udawało mi się ich pokonać. Nie patrzę na passę zwycięstw. Skupiam się bardziej na tym, żeby wygrać swoją najbliższą walkę.
 
Mańkowski w swojej ostatniej walce w organizacji przegrał z Roberto Solidiciem (14-3, 12 KO, 1 Sub), a prowadzący Punchera Łukasz Jurkowski nazwał tę porażkę wręcz "laniem".
 
- Ta porażka siedzi w głowie, bowiem przyjąłem dużo ciosów!  Próbuję nie patrzeć na to, co było wstecz. Chcę zrobić krok do przodu i iść jak najwyżej. A wiadomo gdzie trzeba iść, żeby zmierzać jak najwyżej - zakończył enigmatycznie Mańkowski.
 
Cała rozmowa z Borysem Mańkowskim w programie Puncher Extra Time w załączonym materiale wideo.