Ivan Jurić przejął Genoę 9 października, nie miał więc dużo czasu na pracę w klubie, do którego dołączył już trzeci raz. Były reprezentant Chorwacji zastąpił wtedy Davide Ballardiniego, który w siedmiu kolejkach zdobył z drużyną Krzysztofa Piątka 12 punktów. Miesiąc po tej zmianie mówi się o kolejnej, bo prezes Enrico Preziosi chce zatrudnić trenera z wielkim doświadczeniem, dającego gwarancję postępu.   

Najwyżej "rozstawieni" na liście życzeń są Cesare Prandelli i Claudio Ranieri.

 

Pierwszy mecz pod wodzą Juricia był udany. Genoa zremisowała z Juventusem 1:1, jako pierwsza w tym sezonie odbierając turyńczykom punkty. Później był jeszcze remis 2:2 z Udinese, ale po nim przyszły porażki. Z Milanem 1:2 i ta bardzo bolesna z Interem - 0:5.

 

Według dziennikarzy "La Gazzetta dello Sport", Enrico Preziosi oznajmił, że nie doczekał się lepszej gry drużyny, a na taką bardzo liczył. Miał tez postawić ultimatum Juriciowi, w sobotnim meczu z Napoli Genoa ma punktować. Trzecia z rzędu porażka będzie oznaczać pożegnanie z Chorwatem. Być może Juricia przed zwolnieniem uratuje Krzysztof Piątek. Wcześniej strzelał jak na zawołanie, a za kadencji tego trenera nie zdobył jeszcze bramki. Ostatnio polski napastnik zasiadł na ławce rezerwowych, ale w sobotę wróci do pierwszego składu. Nie oznacza to, że Genoa będzie miała dużo sytuacji, bo pod batutą Chorwata piłkarze mają poświęcać więcej uwagi defensywie. I to też się prezesowi nie podoba. 

 

Dziennikarze włoskiego dziennika piszą o dwóch poważnych kandydatach na stanowisko trenera Genoi. To Cesare Prandelli, były selekcjoner reprezentacji Włoch, z którą w 2012 roku zdobył wicemistrzostwo Europy i Claudio Ranieri, który zdobył z Leicester City mistrzostwo Anglii, a do niedawno pracował w Nantes. Wcześniej był trenerem m.in. Chelsae, Juventusu, Valencii, Romy, Interu, Monaco i reprezentacji Grecji.