Pojawienie się "Moneya" na konferencji prasowej w Tokio było sporym zaskoczeniem. Po chwili organizatorzy poinformowali, że na gali RIZIN 14 zmierzy się on z wschodzącą gwiazdą kickboxingu, mocno bijącym Tenshinem Nasukawą. Doszło nawet do pierwszej wymiany spojrzeń i pozowania do zdjęć. Wszystko szło w dobrym kierunku, aż... Amerykanin wszystkiemu zaprzeczył.

 

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych opublikował oficjalne oświadczenie, w którym przyznał, że nigdy nie zgodził się na walkę z Nasukawą. On miał wystąpić w starciu pokazowym przeznaczonym dla ludzi bogatych, a nie takim, który byłby sportową rywalizacją. Mayweather był zszokowany w trakcie konferencji, ale z uwagi na to, że na sali pojawiło się wielu jego kibiców z całego świata, nie chciał robić zamieszania.

 

- Jestem emerytowanym pięściarzem, który zarabia duże pieniądze na całym świecie za swoje występy, przemówienia i okolicznościowe małe pokazy - przyznał.

 

Minęło kilka dni i prawdopodobnie... walka wróciła do rozpiski. I oczywiście wszystko na zasadach ustalonych przez Mayweathera.

 

- To będzie dziewięciominutowy pokaz. Najlepiej opłacany pokaz w historii. Za samą promocję zarobiłem już siedem cyfr - powiedział w rozmowie z TMZ.

 

Dodał też, że będzie to zwykły pokaz boksu. Bez żadnych kopnięć.