Roman Kołtoń: Mecz był zacięty. Czego zabrakło do korzystniejszego rezultatu?

 

Czesław Michniewicz: Wiedzieliśmy, że nie możemy dopuścić do kontrataków rywali. Dzięki swojej technice bardzo szybko wychodzą, podają, przyjmują... Zaczęliśmy bojaźliwie, ale z czasem wszystko się wyrównało. Wtedy mieliśmy aut pod polem karnym przeciwnika, zapędziliśmy się w narożnik boiska, zrobiły się przerwy i Portugalczycy to wykorzystali. Nie uniknęliśmy błędy, a ta bramka była kluczowa dla całego spotkania.

 

Piłkarze, którzy weszli z ławki rezerwowych, ożywili grę...

 

Wiedzieliśmy, że to będzie dwumecz w ciągu pięciu dni. Czasu na regenerację będzie mało. Zmiany mogły ożywić grę i tak się stało, ale musieliśmy uważać, by nie stracić drugiej bramki. Skurcze łapały Krystiana Bielika, który dawno nie grał. Musieliśmy tak dotrwać do końca, bo nie mieliśmy zmian. Kiedy traciliśmy głowę, to graliśmy słabo, a oni wyprowadzali kontrataki.

 

Krystian Bielik wskoczył do składu za Pawła Bochniewicza. Wiele razy ryzykował, wyprowadzając piłkę, ale robił to z głową. Dla mnie jeden z czołowych piłkarzy naszego zespołu.

 

Dobry występ. Wiedzieliśmy, że w pewnym momencie może brakować mu sił. Te dryblingi na pograniczu straty piłki kosztują mnóstwo sił. Widzieliśmy efekt - od 80 minuty co chwilę rozciągał się, próbował reagować na skurcze. Z punktu widzenia taktycznego te rajdy były niepotrzebne. Jeden rajd na dłuższy czas? Byłoby OK. W pierwszej połowie zrobił kilka rajdów w ciągu kilkunastu sekund! To go kosztowało dużo sił i za chwilę straciliśmy bramkę. Nie winię Krystiana, ale brakowało stabilności.

 

Bartosz Kapustka nie tylko aktywny w ofensywie, ale również w defensywie. Chyba zaczyna odnajdywać siebie...

 

Widać, że zaczął grać w klubie. Widać, że to nie jest liga, w której chciałby grać, ale od września gra regularnie. Bartek świetnie wygląda na treningach i moim zdaniem to był najlepszy zawodnik. Szkoda, że w 90 minucie zabrakło szczęścia. Mogło się skończyć bramką, a remis dałby nam satysfakcję.

 

Jak rozegramy rewanż?

 

Wiele się nie zmieni. Regeneracja jest krótka, podróż długa, więc możemy zaczniemy w innym ustawieniu. Pomyślimy nad tym, bo mamy kilka przygotowanych wariantów. Boli nas porażka, ale nie straciliśmy żadnego zawodnika z powodu żółtych kartek. To dla nas bardzo ważne. Na pewno końcówka wlewa optymizm w nasze serca. Początek był dużą dominacją Portugalczyków. Było widać, że moi chłopcy mieli respekty przed rywalami. Kilka sztuczek Joao Felixa sprawiło, że traciliśmy pewność siebie. Mają duże umiejętności, ale my powinniśmy szybciej obudzić się z tego letargu. Portugalia jest faworytem, ale przegrała już u siebie z Rumunią 1:2. Jedziemy z wiarą.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.