Podczas Final Four Pucharu Kontynentalnego katowiczanie walczyć będą z północnoirlandzkim Belfast Giants, HK Homel z Białorusi i kazachskim Arłanem Kokczetaw. Awans wywalczyli na zakończonym w sobotę turnieju półfinałowym w Belfaście, zajmując w nim drugie miejsce. Zwyciężyli Belfast Giants, choć akurat z prowadzonymi przez kanadyjskiego trenera Toma Coolena katowiczanami przegrali.  

 

Polski zespół zaczął półfinał od wygranej z mistrzem Włoch Ritten Sport 4:0 (1:0, 2:0, 1:0). Potem przegrał z chorwackim Medvescakiem Zagrzeb 2:3 (0:2, 1:0, 1:1), a na koniec po dramatycznym meczu pokonał gospodarzy 4:2 (0:1, 2:1, 2:0).

 

- Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Byliśmy nastawieni, by walczyć. Pojechaliśmy po awans, wierzyliśmy w niego mocno, choć głośno o tym nie mówiliśmy – mówi prezes Plisz, którego zdaniem turniej Final Four w Katowicach byłby wielkim świętem. 

 

Przed poprzednim sezonem trener Coolen zastąpił w klubie Jacka Płachtę. W planie było wywalczenie miejsce w czołowej czwórce, skończyło się na srebrnym medalu, po przegranej finałowej batalii play off z GKS Tychy 1-4.

 

- Bardzo nam zależało, żeby Tom został z nami. Było widać, że jest chemia między nim a hokeistami. Zaufaliśmy trenerowi, dokonaliśmy kilku korekt w składzie i na razie to się sprawdza. Mamy grupę super ambitnych i zaangażowanych zawodników, którzy nie lubią przegrywać – powiedział prezes.

 

Po kilku "chudych" latach w 2016 roku klub wykupił za 100 tys. złotych "dziką kartę" i po rocznej przerwie przystąpił do rywalizacji w ekstralidze w nowej strukturze. Hokej trafił do wielosekcyjnego (siatkówka, piłka nożna, szachy) miejskiego GKS. W tym sezonie katowiczanie wygrali piętnaście ligowych meczów z rzędu i prowadzą w rozgrywkach.

 

W tym sezonie w Lidze Mistrzów Polskę reprezentował GKS Tychy. Podopieczni trenera Anrieja Gusowa w grupie zajęli czwarte, ostatnie miejsce, ale wywalczyli historyczne pierwsze punkty dla polskiego zespołu w tych rozgrywkach. Pokonali na własnym lodowisku włoski HC Bolzano 5:3.